piątek, 3 października 2014

8. Dziwne Uczucia.

Zaśmiał się i spojrzał na niego kiwając głową.
Coraz lepiej mu szło.Wszystkim szło coraz lepiej. To był duży postęp.
Cieszyło go to niezmiernie, teraz ćwiczył z Simnon'em.
Spojrzał na niego ciepło.
- odłóż ten miecz, do ciebie lepiej pasują sztylety, świetnie nimi władasz i właśnie to powinniśmy dopracować do perfekcji. -powiedział demon a chłopak przytaknął i zaczęli ćwiczyć.

Andrew nie mógł przestać oglądać się na nich, widział jak Simon przymila się do Leo i pod prestekstem "ataku" skacze na niego. Myślał że Andrew tego nie widzi? Nagle poczuł ostry ból w klatce piersiowej po czym upadł powoli na kolana, jeszcze tylko spojrzał w dół na brzuch który był przebity na wylot mieczem. Spojrzał na swojego partnera w walce. - Isabelle.. - Po tych słowach stracił przytomność i tylko słyszał czyjeś krzyki, błaganie, proszenie, płacz, histerie.

- Andrew! ! ! - Leo przerwał walkę i rzucił się w stronę chłopaka.
- wy wstrętna żmijo! - warknął podnosząc się i podchodząc do najwyraźniej dumnej z siebie dziewczyny.
- jeśli on tego nie przeżyje, niech anioły mają cię w swojej opiece, bo cię zabiję - spojrzał na nią lodowato, dziewczyna wzdrygnęła się i aż cofnęła o krok.
- zamknijcie ją w lochu - warknął i dziewczyna została zabrana.
- kochanie? Kochanie proszę spójrz na mnie.. - zaczął panikować.
- Leo odsuń się, tak mu nie pomożesz- powiedział Simon.
0- weź go na ręce, zaniesiemy go do sypialni, zaraz przyjdzie medyk. - powiedział starając się także nie panikować, to że się nie lubili, to nie znaczy, że się nie wystraszył, że ten może umrzeć.
Demon pokiwał głową i zabrał go do sypialni i położył na łóżku.


Miał pustke w swojej głowie, od czasu do czasu przeszywał go ogromny ból. gdy poczuł pod sobą coś miękkiego rozluźnił się i znów mógł zasnąć, jednak coś mu nie pozwalało. Gdy medyk przyszedł od razu zdjął zakrwawioną koszulke za którą na brzuchu chłopaka była rana z której leciała krew. Była blisko serca, jednak nie tak by je uszkodzić. Medyk zaczął leczenie tym samym Andrew powoli wracał do świadomości co sie działo. Otworzył oczka. - L-Leo?

- cii kochanie, będzie dobrze- starał się uśmiechnąć, ale zbyt się bał więc wyszedł mu zwykły grymas.
- leż spokojnie, wszystko jest dobrze,,, wyzdrowiejesz, - powiedział pewnym głosem chwytając delikatnie jego dłoń.
- kocham cię Andrew... odpoczywaj - porozmawiał później chwile z lekarzem, który miał przyjsć jutro na zmianę opatrunku, na szczęście rana nie była na tyle poważna, więc chłopiec dojdzie do siebie ale przez miesiąc miał zakaz ćwiczeń i ruszania się z łóżka.


Mijały dni, tygodnie, a nawet dwa miesiące których Andrew nie mógł wytrzymać. Był taki dzień gdy Leo poszedł na zajęcia, Anderw w tym samym czasie podszedł do ogromnego lustra w pokoju podnosząc koszulke do góry. Widząc swoją blizne chciał się popłakać, i jak teraz będzie się podobać Leo? Tego samego dnia Leo znalazł szlochającego Anderwa w łazience skulonego pod prysznicem. - N-Nie podchodź! Jestem obrzydliwy! - Dość sporo czasu zajęło chłopakowi dojście do siebie, i to głównie dzięki Leo, który wytłumaczył mu, że kocha jego charakter, dusze, a nie to jak wygląda, chodź z tą blizną wyglądał jak drapieżny kociak. I tak minęła kuracja.. Aż w końcu.. - Leeoo, chce na trening! Jestem już na siłach, widzisz? - Wstał z łózka z uśmiechem nie czując w okolicach torsu bólu, tylko mrowienie.

- Kochanie, to jeszcze za wcześnie. - powiedział Leo podchodząc do niego i popychając delikatnie w stronę łóżka.
- jeszcze kilka dni powinieneś poleżeć. Proszę robaczku. Zostań jeszcze w łóżku - spojrzał mu w oczy z miną psiaczka i popchnął go na poduszki.


Wiedział co przekona jego ukochanego, usiadł przed nim robiąc tą swoją rozczulającą minke, Złapał go za koszule już całując mocno. Pociągnął go na łóżko wodząc dlońmi po jego pleckach.


- a,,ale kochanie - jęknął cicho. Kilku tygodniowy celibat nie działał na niego dobrze.
- p,powinieneś odpoczywać - mruknął łakomie patrząc na te śliczne i słodkie usta.
Jego opór słabł, gdy czuł to drobne ciało obok siebie.


Leo.. - Jęknął mu rozkosznie do uszka już zaczynając rozpinać mu koszule którą rzucił w głąb pokoju. Wyglądał rozkosznie, te rozchylone różowe usteczka, potargane czarne włoski i głębokie morskie oczka.

- A,,,Andrew.. a.ale- starał się jeszcze słabo protestować po czym zaklął szpetnie i za chwili chłopiec leżał przygniatany do łóżka i głęboko całowany przez demona.
- chrzanić to... jeśli zaraz nie będę w tobie to zwariuje - warknął podgryzając jego szyję szybko pozbawiając go ubrań.


Z każdym razem oddawał pocałunek głębiej samemu rozbierając ukochanego. Kto by pomyślał że z Andrew stanie się takim kochający i czułym uke, rozchylił Delikatnie nóżki dłonią wodząc po członku czarnoksiężnika.​

- kochanie,... - spojrzał na niego z pożądaniem w oczach.
Troszkę się opanował, pamiętał, że Andrew nie powinien się przemęczać. Pocałował go czule gładząc delikatnie jego plecy zjeźdzając na pośladki, po chwili obrócił go na brzuch.
- mój śliczny - szepnął całując jego kark.


Całował go z pasją nie chcąc ani na chwilę przestać, tym samym zaraz Położył się na brzuszku dając się tak czule głaskać. Mruczał niczym rasowy kociak zaczynając smyrać swoją pupcią jego erekcje.

- wiesz doskonale, że tym bardziej po tym nie puszczę cię na trening. Będziesz zbyt zmęczony - mruknął. Musiał sie opanować, nie chciał sprawiać mu bólu.
Zaczął go powoli przygotowywać.
- kocham cię Andrew..- szepnął.


Ahh.. m-mgahh.. L-Leo.. - Jęknął rozkosznie nadstawiając mu swoją pupcią by wchodził w niego głębiej. - Ja ciebie tez, Leo. - Szepnął przyglądając mu się roziskrzonymi oczkami.

To przesądziło sprawę. Wszedł w niego jednym płynnym ruchem.
- mhm. - mruknął zagryzając dolną wargę. Chłopiec był tak przyjemnie ciasny. Idealny.
Po chwili zaczął się poruszać.
- Andrew.. mój kociaczek - szepnął przyspieszając swoje ruchy.


Gdy poczuł go w sobie jęknął głośno, tym razem nie z bólu tylko z przyjemności. - A-Ahh ! - Jęczał głośno, prawie na cały akademik. Również przyśpieszył ruchy swoich bioder. Nie Wiedział że Leo jest taki nieziemski w całowaniu jak i seksie! Był po prostu idealny, teraz Wiedział dlaczego każdy sie za nim uganiał.

Pocałował go głęboko nieco go uciszając.
- ciii kochanie, bo zaraz zmyją mi głowę, za to, że przeszkadzam ci w powrocie do zdrowia - powiedział całując go czule.
Jego ruchy powoli stawały się pewniejsze i idealnie trafiały w ten słodki punkt chłopca.



Jęczał mu głośno do ust poruszając bioderkami coraz szybciej, a do tego gdy jeszcze czuł jak ukochany trafia w jego prostate drżał z zadawanej mu rozkoszy. Był nieziemski..

- mój śliczny,. - chłopak taki namiętny, z potarganymi włoskami i opuchniętymi od pocałunku ustami wyglądał rozkosznie.
- Andrew... taki piękny - szepnął. Nie był w stanie się opanować. Widząc tę śliczną twarzyczkę, słysząc te jęki... doszedł z gardłowym pomrukiem.


Doszedł zaraz za ukochanym odchylając główke do tyłu, było mu tak ciepło w środku.. tak miło.. - Leo.. - Przyciągnął go do siebie oddychając miarowo.

- ciiii,, kocham cię kochanie- szepnął i okrył go kołdrą.
- śpij, wrócę po treningu - pocałował go czule w czoło i wstał. Musiał jeszcze zaliczyć szybki prysznic.


Zerknął na niego, no musiał wspomnieć o tym treningu na który Anderw chciał iść od kilku tygodni bo mieli zacząć zaraz zabijanie kataną. - Wrócisz to osobiście cie zabije. !- Glebnął sie pod kołdre cały się nią zakrywając.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~









 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz