Gomene Minna że tak późno, ale oby dwie autorki są ciut zajęte więc, jeszcze raz gome.
Kire-Kun.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- ANDREW! - warknął Simon wyciągając miecz. W sekundę znalazł się przy nich i przystawiał ostrze do szyi rywala.
- Leo! Co tu się wyprawia?! Dlaczego on cię całuję! - jego oczy przybrały niebezpiecznie karmazynową barwę.
-
Trzymaj się od niego z daleka śmiertelniku! Nie jesteś go wart! - Simon
cieszył się, że idzie na patrol z Leo, od lat o niego zabiegał, a teraz
widząc ich razem, całujących się, szczęśliwych- zazdrość. Zazdrościł im
tego. Wiedział, że Leo kocha Andrew, jednak zawsze miał nadzieję, że
mężczyzna zobaczy jego uczucie i będą razem.
Ale teraz? To już koniec! To dla niego zmienił strony, to dla niego opuścił podziemie.
Teraz jest tutaj, na ziemi, sam, nie mając nikogo.
Miał ochotę się roześmiać ze swojej głupoty.
- Nienawidzę cię... Nienawidzę! - krzyknął patrząc na Leo i wypadł z pokoju znikajać nagle w kłębie dymu.
- Simon! - Leo krzyknął za nim ale za późno.
***
Czując ostrze Simona już
chciał złapać swój miecz.- A ty jesteś go wart?! Leo to tylko mój
przyjaciel! - Zamachnął się i jeszcze zdążył zadać Simonowi cios prosto w
szczęke. Jednak gdy Simon wybiegł westchnął głośno patrząc na Leo.
Wstał z łóżka i wziął do ręki swój kinżdżał. - A tylko spróbujesz mnie
powstrzymać.. - Wybegł zaraz za Simonem idąc po jego śladach.
***
-
tylko przyjaciel... - Leo był w stanie tylko tyle zrobić. Szeptać do
siebie jak w amoku. Andrew ma go tylko za przyjaciela ?! Czuł jak coś w
nim pęka.Czy Andrew sie nim bawi?
Co tu jest grane?
Lecz nie pora teraz było aby się nad sobą użalać, musiał złapać tę dwójkę. Nie wiadomo co z tego wyniknie.
Pobiegł ich tropem . Musiał ich powstrzymać.
***
Od
razu gdy natrafił na Simona zaatakował go mieczem. - Nigdy nie pozwolę
ci zbliżyć się do Leo! - Anrew powiedział że Leo jest dla niego
przyjacielem bo nie potrzebował jeszcze tego by Simon był zły, lub
raczej wściekły na Leo. Zrobił to dla niego.. i tylko dla niego.
***
Simon ze łzami w oczach, nie zamierzał być gorszy. Również zaatakował .
Walczyli
zawzięcie, w złości, co było najgorsze. W gniewie robi się mnóstwo
błędów. Uderzania może i są silne, jednak niedokładne. Gdy adrenalina
opadnie, obaj będą wykończeni, i mogą też zrobić krzywdę sobie nawzajem.
Simon
był wściekły, to dzięki Leo otrząsnął się po zdradzie swojego byłego
ukochanego, to było ponad 100 lat temu, ale to on był dla niego
promykiem nadziei, a teraz i jego stracił. Nie było na świecie nikogo,
kto by go pokochał. To właśnie najbardziej go bolało. Zawsze będzie sam.
- STAĆ! - Leo wpadł pomiędzy nich bez problemu magią zabierając im miecze.
-
Co wy do diaska wyprawiacie. - oho niedobrze. Leo jest zły. Demon
rzadko kiedy się złościł, lecz gdy już tak było, stawał się
przerażający.
***
Andrew
stał oddychając już wolniej, był zmęczony całą walką. Nienawidził
Simona całym sercem, całym sobą! A Leo? Zawsze opiekował się nim jeszcze
gdy był mniejszy. A potem gdy dorusł wszystko się zmieniło, Leo patrzył
na niego jak na kogoś ważnego. Zacisnął dłonie w pięści patrząc na
czarnoksiężnika. Nie odpowiedział..
***
-
Chłopcy proszę. Nie pora na bójki. Musicie być gotowi, by stanąć ramie w
ramię do walki z demonami - powiedział patrząc na nich. Simon był dla
niego jak młodszy brat, kochał go, ale nie w ten sposób jak on jego.
-
Wybacz mi Simon. Nie mogę odwzajemnić twoich uczuć. Kocham cię, ale jak
brata, wiesz to - podszedł do niego, lecz chłopak jedynie pokręcił
głową robiąc krok do tyłu.
Leo westchnął smutno.
- Andrew, wróć do domu i powiadom innych, że wszystko już w porządku. - spojrzał na niego prosząco.
- ja porozmawiam z Simon'em. - podszedł ponownie do "braciszka".
- Simon proszę, porozmawiaj ze mną - zaczął łagodnie.
***
Jak chcesz. Widzę cię w
pokoju o 2, jak nie to zamykam drzwi na pieczęć.. - Odwrócił się ze
spuszczoną głową biorąc swój miecz z rąk czarodzieja, lecz ani na chwilę
nie spojrzał się na niego. Nie mógł.. Ruszył szybkim krokiem do domu
zagryzając dolną wargę. - Ej, ludzie. Wszystko jest dobrze, sytuacja
opanowana. - Mruknął tylko idąc już do pokoju w którym zamknął się, lecz
nie na klucz. A to że zamknął by drzwi na pieczęć nie mówił poważnie..
nie zrobił by mu tego.. nie Leo.
***
( Rozmowa Leo i Simona.)
- Simon, prosze..
***
- NIE! Odejdz, nie chce, z tobą rozmawiać. - powiedział cicho drżącym głosem.
- wracaj do swojego chłopaka. On jest w końcu dla ciebie ważny - powiedział z wyrzutem.
***
-
Simon prosze. DObrze wiesz, że ty także jesteś dla mnie ważny. Wiem, że
nie mogę ci dać tego co chcesz. Jesteś dla mnie jak brat. Kocham cię -
powiedział spokojnie robiąc krok w jego stronę.
***
- Kochasz mnie? Kochasz?
Gdybyś mnie kochał byłbyś ze mną a nie z nim! On niedługo zginie, jest
śmiertelny, a ja.. a my.. nadal będziemy żyć. - Szepnął cicho czując jak
jego głos łamie się z każdą kolejną chwilą.
***
-
Dobrze wiesz,że to można zmienić. Jeśli ,, jeśli mi na to pozwoli,
zmienię go, będzie taki jak my, nieśmiertlny. - powiedział spokojnie.
- Simon, chodź do mnie, wróćmy razem do domu, dobrze? - zrobił kolejny krok w jego stronę.
- ja wiem, że znajdziesz kogoś, kto cię pokocha - szepnął.
- niestety to nie będę ja, wybacz Simon. -powiedział patrząc na niego uważnie.
***
Nie chce żeby był
nieśmiertelny! On nie może! - Nie mógł dłużej słuchać jego słów. - Nikt
mnie nie pokocha.. Nikt.. - Zakrył dłonią usta całkowicie się
rozpłakując, jednak zaraz przytulił się do niego mocno.- Leo! Nie
odchodź! Kocham Cie, dam ci wszystko! Bądź ze mną!
***
- przykro mi Simon. Nie mogę - objął go mocno i ucałował w czoło pozwalajac mu się wypłakać.
Będzie
musiał poprosić Andrew by zachowywał się stosownie. Tylko oni dwaj
wiedzieli ile Simon przeszedł po zdradzie ukochanego. To było tak dawno a
jednak jakby wczoraj.
- wracajmy do domu dobrze? - ponowił prośbę.
***
Dotyk Leo zawsze go
uspokajał, lecz to było nie fair! Przecież Simon znał go dłużej, ale
wiedział że nic tu nie zdziała. Przed narodzinami Andrewa, Leo był
zawsze jakby.. nieobecny i nie żywy, jednak gdy zauważył małego
chłopaczka który biegał po ogrodzie z kijem w dłoni, ożył i stał się
szczęśliwszy.. Zdecydowanie Andrew dawał mu szczęście..h
***
- wracajmy dobrze? - uśmiechnął się do niego ciepło.
- zostaniesz dzisiaj w domu, nie możesz iść w takim stanie na patrol- potargał mu włoski.
- wszystko się ułoży, zobaczysz - dalej go obejmując przeniósł ich do domu, do pokoju chłopaka.
- połóż się o odpocznij - pogłaskał go po głowie.
***
No dobrze.. zostane. -
Westchnął głośno kładąc się na łóżku. Cieszył się że go ma, i to nawet
bardzo. - Andrew kłamał, wcale nie uważa cię za przyjaciela, ma cie za
kogoś więcej. Czuję to. Ciesze się że daje ci szczęście, o to mi tylko..
chodziło.. - po ostatnim słowie zasnął wręcz od razu.
***
-
Simon - Leo okrył go kołdrą i na paluszkach wyszedł z pokoju. CHciał
porozmawiać z Andrew, ale jak na złość musiał iść na patrol.
Warknął cicho pod nosem i wyszedł z domu patrolować okolicę.
***
Andrew czekał na niego do
drugiej w jego łóżku, chodź można już powiedzieć że to było ich wspólne
łóżko. Jutro mieli wolne, w końcu! Gdy tylko pomyśli o Leo.. o jego
ustach.. zagryzł wargę czując że musi sobie ulżyć bo nie wytrzyma.
Powoli rozchylił bokserki zaczynając delikatnie masować swoją męskość. jednak zmęczenie wzięło nad nim górę, Leo będzie miał rano problemy z nie wyżytym uke..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto nasz wpisik, podoba się? Mam nadzieję że tak. To do następnego.
Kire-Kun.
czwartek, 17 lipca 2014
środa, 9 lipca 2014
Dziwne Uczucia 4
Hallo minna!
Tu Aoi - zapraszam was na kolejny rozdział naszej słodkiej parki xD
Andrew zazdrosny? Serio? Jeśli nie wierzycie to zapraszam do czytania :D
Tu Aoi - zapraszam was na kolejny rozdział naszej słodkiej parki xD
Andrew zazdrosny? Serio? Jeśli nie wierzycie to zapraszam do czytania :D
Rozdział 4
Leo uśmiechnął się delikatnie i po przebraniu się
w luźne dresy wyszli na trening.
Walka wręcz, z nożami, sztyletami, katanami. Dla łowcy wszystko mogło byś przydatną bronią. Po skończonej rozgrzewce jaką były: bieg na 3 km, brzuszki, pompki i rozciąganie, rozpoczęła się walka wręcz, bardziej tu chodziło o samoobronę, nie chcieli zabijać ludzi, którzy robią za "świeżynkę" dla demonów. Leo to rozumiał, także nim był. Każdy demon, nie tak często jak wampir, ale jednak raz na jakiś czas potrzebował krwi, a świeżynki świetnie się do tego nadawały. Sami się zgłaszali chcąc później samemu stać się demonem.
Walka wręcz, z nożami, sztyletami, katanami. Dla łowcy wszystko mogło byś przydatną bronią. Po skończonej rozgrzewce jaką były: bieg na 3 km, brzuszki, pompki i rozciąganie, rozpoczęła się walka wręcz, bardziej tu chodziło o samoobronę, nie chcieli zabijać ludzi, którzy robią za "świeżynkę" dla demonów. Leo to rozumiał, także nim był. Każdy demon, nie tak często jak wampir, ale jednak raz na jakiś czas potrzebował krwi, a świeżynki świetnie się do tego nadawały. Sami się zgłaszali chcąc później samemu stać się demonem.
Andrew
nie mógł wytrzymać tego że ten demon ciągle patrzy się na Leo. Byli w zgodzie z
demonami bo te chciały zmienić się na lepsze, no ale przecież on patrzy się na
Leo!! Zaraz.. dlaczego.. dlaczego Andrew zaczął się tym przejmować? Nie
rozumiał tego..
Leo widząc, że pojedynek Andrew i Simon'a
robi się coraz bardziej zacięty szybko ich rozdzielił.
- Koniec, następna para - powiedział Leo, po czym spojrzał karcąco na chłopaka.
- Kochanie oszalałeś!?- nie przejmował się, że wszyscy go słyszą.
- To tylko trening, nie ranimy się - powiedział wzdychając cicho.
- To się ciebie także tyczy. Jeszcze jednak taka sytuacja a zawieszę was i zamiast na patrol będziecie uczyć się jak się zachowywać, tutaj w domu - powiedział poważnie demon. Co jak co, ale z racji, że najlepiej znał się na walce i od dawna był zaufanym pomocnikiem ludzi, stał się ich przywódcą, po śmierci poprzedniego.
- Koniec, następna para - powiedział Leo, po czym spojrzał karcąco na chłopaka.
- Kochanie oszalałeś!?- nie przejmował się, że wszyscy go słyszą.
- To tylko trening, nie ranimy się - powiedział wzdychając cicho.
- To się ciebie także tyczy. Jeszcze jednak taka sytuacja a zawieszę was i zamiast na patrol będziecie uczyć się jak się zachowywać, tutaj w domu - powiedział poważnie demon. Co jak co, ale z racji, że najlepiej znał się na walce i od dawna był zaufanym pomocnikiem ludzi, stał się ich przywódcą, po śmierci poprzedniego.
Andrew spojrzał
w bok będąc całkiem zły, powolutku złość zaczęła z niego schodzić a zamiast
niego pojawiła się istna nienawiść do Simona. - Niech ten idiota nawet się nie
zbliża do mnie. ! Ani do Leo.. - Te ostatnie słowa powiedział szeptem, nawet
tak, że Leo nie mógł tego słyszeć. Odwrócił się napięcie idąc szybkim krokiem
do pokoju, nie miał zamiaru więcej oglądać wzroku Simona. Był zazdrosny, nawet
cholernie bardzo.
Leo spoglądał zaskoczony na Andrew. Co w niego
wstąpiło? Jeszcze nigdy aż tak wrogo się nie zachowywał. Owszem był świadom
tego, że obaj się nie lubią, BA! Nawet nienawidzą, ale takie zagrania niestety
muszą odłożyć na bok. Jeśli chcą wygrać wojnę z demonami, muszą współpracować,
a nie się kłócić.
- Ćwiczcie dalej w parach, co 10 minut wymieniajcie się. Na tym skończy się trening - powiedział, po czym ruszył za Andrew.
- Ćwiczcie dalej w parach, co 10 minut wymieniajcie się. Na tym skończy się trening - powiedział, po czym ruszył za Andrew.
- Kochanie? - wszedł do pokoju i podszedł do niego uśmiechając się delikatnie.
- Ja wiem, że go nie lubisz, ale powinieneś wiedzieć jak ważna jest dla nas współpraca z moimi pobratymcami. Nasza siła dzięki nim wzrosła, jesteśmy coraz bliżej wygranej - powiedział chwytając go pod boki i sadzając sobie na kolanach.
- Aż tak cię dzisiaj zdenerwował? Oj kocie, myślałem, że jesteś mądrzejszy - powiedział rozbawiony.
- Obiecaj mi, że się chociaż postarasz zapanować nad emocjami. - spojrzał na niego.
- Pójdę później i porozmawiam o tym z Simon'em. Tymczasowy rozejm. Tylko o tyle proszę - powiedział patrząc na niego po czym westchnął cicho.
- Przemyśl to, a ja idę do Simon'a, pewnie jest już u siebie w pokoju - powiedział popychając go na poduszki, zawisł nad nim, lecz nie pocałował go.
- Dostaniesz całusa jak będziesz grzeczny - puścił mu oczko, po czym wstał i skierował się do drzwi.
Nie
nadążał za tym co się działo, najpierw siedział na kolanach u Leo a później
leżał w łóżku pomiędzy poduszkami. - C-Co ?! Wcale nie będę grzeczny. Niech
jeszcze raz cie poderwie to go zabije jak psa!!!! - Krzyknął głośno już
chowając się pod kołdrą. - Pewnie pójdzie sobie do Simona i będą się
obściskiwać.. Pfff.. - Szepnął cicho do siebie, nie rozumiał dlaczego czuł taki
ogromny ból w sercu, dlaczego to aż tak go boli? Przytulił dużą poduszkę, jak
on by chciał by zamiast tej podusi był Leo..
Zaskoczony demon zamrugał kilka razy po czym
uśmiechnął się czule.
- Kochanie! Ty jesteś zazdrosny! - wyciągnął go spod kołdry i zaraz mono przytulił, by zaraz pocałował namiętnie.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie głuptasie- pokręcił głową. Czyli Andrew na nim zależy!
- No już, nie złość się kociaczku - chwycił w dwa palce jego podbródek by ten na niego spojrzał.
- Chce tylko ciebie, nikogo innego. Pamiętaj to kochanie -uśmiechnął się.
- Kochanie! Ty jesteś zazdrosny! - wyciągnął go spod kołdry i zaraz mono przytulił, by zaraz pocałował namiętnie.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie głuptasie- pokręcił głową. Czyli Andrew na nim zależy!
- No już, nie złość się kociaczku - chwycił w dwa palce jego podbródek by ten na niego spojrzał.
- Chce tylko ciebie, nikogo innego. Pamiętaj to kochanie -uśmiechnął się.
-Baka!
Wcale nie jestem zazdrosny! - Andrew zarumieniony mocno ze wstydu spojrzał w bok,
jednak zaraz spojrzał mu niechętnie w oczy przez to że złapał go za pod bródek.
- L-Leo.. J-Ja w-wcale.. - Słowa mu utkwiły w gardle, nie mógł
mu skłamać że go nie kocha, ale nie mógł mu też powiedzieć że go kocha!
Wszystko stało się bardziej skomplikowane. - J-Jeszcze raz powiesz, że jestem
zazdrosny, t-to cię zamorduję!
- Oczywiście kochanie, oczywiście- widział w jego
oczach to wahanie. Musnął delikatnie jego usta i szepnął mu zaraz na uszko,
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Więc jednak trochę mnie lubisz- mruknął Leo uśmiechając się łobuzersko.
- No już już, nie złość się. Jestem cały twój, jeśli chcesz zaraz ogłoszę to całemu światu - powiedział patrząc mu w oczy.
- Andrew, kocham cię - powiedział poważniejąc nagle.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Więc jednak trochę mnie lubisz- mruknął Leo uśmiechając się łobuzersko.
- No już już, nie złość się. Jestem cały twój, jeśli chcesz zaraz ogłoszę to całemu światu - powiedział patrząc mu w oczy.
- Andrew, kocham cię - powiedział poważniejąc nagle.
Ta
powaga i postawa Leo. " Nie.. Nie.. Nie wytrzymam, nie dam rady.. Wybacz
Izabelle.. " Szeptał cichutko do swojego umysłu, gdy już wiedział
że naprawdę nie wytrzyma. Drżącymi dłońmi złapał Leo za kołnierz koszuli tym
samym szybkim ruchem złączył ich usta razem. Nie mógł już wytrzymać, chciał
tylko by ta chwila trwała wiecznie. Zawiesił drobne dłonie za jego kark całując
go coraz mocniej, o tak.. tego tylko pragnął, miłości i obecności Leo.
- Ohmhm - zaskoczony demon objął go mocniej i z chęcią
oddał pocałunek.
Leo szybko przejął kontrolę nad pocałunkiem, całkowicie go dominując.
- Mhm kochanie,. - spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
- Jesteś uroczy - pogładził jego policzek po czym wznowił pocałunek przyciskając go do pościeli.
- Kochanie, nie kuś. Moja siła woli nie jest tak silna - powiedział Leo patrząc mu w oczy.
- A ja wiem, że masz jeszcze wątpliwości. Jeśli teraz nie przerwiemy, to jeszcze chwila a nie przerwę choćbyś błagał - demon pokręcił głową. No cóż, wystarczy jedno słowo chłopaka a by przerwał ale naprawdę chyba by umarł gdyby zaszli dalej i musieli by przerwać.
Leo szybko przejął kontrolę nad pocałunkiem, całkowicie go dominując.
- Mhm kochanie,. - spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
- Jesteś uroczy - pogładził jego policzek po czym wznowił pocałunek przyciskając go do pościeli.
- Kochanie, nie kuś. Moja siła woli nie jest tak silna - powiedział Leo patrząc mu w oczy.
- A ja wiem, że masz jeszcze wątpliwości. Jeśli teraz nie przerwiemy, to jeszcze chwila a nie przerwę choćbyś błagał - demon pokręcił głową. No cóż, wystarczy jedno słowo chłopaka a by przerwał ale naprawdę chyba by umarł gdyby zaszli dalej i musieli by przerwać.
Oddychał
szybciej z tego całego podniecenia, nie mógł wytrzymać, Leo za bardzo na niego
działał. Położył dłoń na jego policzku, a słysząc jego słowa o tym że nadal ma
wątpliwości zagryzł wargę. Miał rację, Andrew jeszcze nie wiedział czy pozwoli
im na miłość. Usiadł powoli na jego kolanach po raz kolejny zawieszając łapki
za jego kark. Skoro nie mógł tego zrobić, to niech bynajmniej będą blisko
siebie.. Powolutku pocałował go w usta.
- Mój słodki kociak - szepnął gładząc czule jego
plecy muskając delikatnie jego usta.
- Czyli już nie chcesz mnie zabić? - zapytał rozbawiony Leo.
-Gdyby nie to, że muszę zaraz iść, zostałbym tak z tobą aż do rana, ale muszę porozmawiać z Simon'em, potem muszę iść do podziemi powęszyć, a wieczorem idę z Simon'em na patrol - powiedział domyślając się, że Andrew nie będzie z tego zadowolony.
- Wrócę jak zwykle koło 2 - objął go mocniej całując w czoło.
- Czyli już nie chcesz mnie zabić? - zapytał rozbawiony Leo.
-Gdyby nie to, że muszę zaraz iść, zostałbym tak z tobą aż do rana, ale muszę porozmawiać z Simon'em, potem muszę iść do podziemi powęszyć, a wieczorem idę z Simon'em na patrol - powiedział domyślając się, że Andrew nie będzie z tego zadowolony.
- Wrócę jak zwykle koło 2 - objął go mocniej całując w czoło.
Słysząc wzmiankę o Simonie złapał go za kołnierz już mniej delikatnie. - A tylko wrócisz
szczęśliwy to cię zabije! A jeżeli do czegoś między wami dojdzie to.. to.. -
Andrew już był całkowicie zły, co ukazywała czarna aura nad jego głową. - To..
cie znienawidzę.. - W tych ostatnich słowach, aura zniknęła a zamiast niej
ukazał się zarumieniony jak i z łzami w oczach Andrew. Był teraz taki
bezbronny.. Zaraz uśmiechnął się chytrze widząc jak Leo dał się na to nabrać.
Złapał go za włosy.- Zrozumiano?!
Leo wpatrywał się w niego jak urzeczony. Był jak w transie. Andrew nigdy nie okazywał uczuć, poza złością oczywiście. To było zaskakujące.
- Oh kochanie! - skrzywił się gdy ten złapał go za włosy, zaraz wpił się w jego usta, pocałunek był namiętny, ale krótki.
- Eh, Kocie, kocie kocie. Ty chyba w ogóle nie słuchałeś. - powiedział rozbawiony demon.
- Bądź grzeczny i nie dokuczaj nowym- pogroził mu palcem.
-Eeee?!
- Andrew przyciągnął jego głowę bliżej do swojej.- Zaraz utnę ci tego palca.. demonie.
-Puścił jego włosy jednak delikatnie go pocałował, oj tak, Andrew był nie do
rozgryzienia. Raz potrafi zabić, lecz później nagle jest kochający. - Tylko go
tknij.. A nie pozwolę ci na pocałunki.. - Kolejny raz go pocałował, lecz w tym
momencie do pokoju wszedł Simon cały w skowronkach.
niedziela, 6 lipca 2014
3. Dziwne uczucia
Hey kochani! W końcu ja! Tu wasz Aoi :)
Już zdrowa i chętna to wstawienia wam nowego rozdziału, który mam nadzieję się wam spodoba i zostawicie po sobie jakiś komentarzyk :3
Nie przedłużam więc i zapraszam na słodkie chwile z naszą parką ! <3
Rozdział 3
- Andrew ja.. - wpatrywał się w niego nie
przejmując się tym, że jest już cały mokry a ubranie nieprzyjemnie przywarło do
jego ciała.
-N- nie mam zamiaru za to przepraszam - powiedział w końcu Leo patrząc mu w oczy.
- Chciałem tego, chciałem już od dawna. Wiem, że mnie znienawidzisz, ale ja już nie mogę - oparł głowę o jego ramie zdruzgotany.
- Przepraszam Kociaczku... Odejdę, tak będzie najlepiej, wrócę do podziemi, - odsunął się od niego.
- I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - ruszył w stronę wyjścia z łazienki.
-N- nie mam zamiaru za to przepraszam - powiedział w końcu Leo patrząc mu w oczy.
- Chciałem tego, chciałem już od dawna. Wiem, że mnie znienawidzisz, ale ja już nie mogę - oparł głowę o jego ramie zdruzgotany.
- Przepraszam Kociaczku... Odejdę, tak będzie najlepiej, wrócę do podziemi, - odsunął się od niego.
- I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - ruszył w stronę wyjścia z łazienki.
-L-Leo.. – Andrew spojrzał jak chce wyjść z
kabiny. - Leo! - Złapał go za dłoń patrząc mu głęboko w oczy. Po jego włosach
spływały kropelki jak i po nagim ciele. - Jesteś idiotą! Nagle ci się fochy
zachciało strzelać? W tej chwili stoisz tu i czekasz aż sie wykąpie! - Odwrócił się już myjąc się szybko. A jeszcze myśl że Leo jest za jego plecami sprawiała
że tylko się coraz bardziej zarumienił.
Zaskoczony jedynie skinął głową i odwrócił się wzdychając
cicho.
- Andrew, to nie ma sensu, ja wiem, że za mną nie przepadasz, a ja nagle naskakuję na ciebie i cię całuje - powiedział cicho.
- Chciałem trzymać się na dystans, ale nie mogłem, - pokręcił głową czekając aż ten skończy się myć.
- Andrew, to nie ma sensu, ja wiem, że za mną nie przepadasz, a ja nagle naskakuję na ciebie i cię całuje - powiedział cicho.
- Chciałem trzymać się na dystans, ale nie mogłem, - pokręcił głową czekając aż ten skończy się myć.
Gdy w końcu cały się umył, nawet część intymną odwrócił
się w jego stronę chlapiąc go prysznicem. - Gdybym cie nie lubił to bym cie
zabił! A do tej pory jakoś nic nie robię. Więc nie gadaj głupot! –warknął Andrew
nadymając policzki jak mały chłopiec.
- To prawda. Wiem to, ale jednak – Leo obrócił
się w jego stronę patrząc mu w oczy.
- Kocham cię Andrew. Wybacz, ale nie mogę już z tobą mieszkać - demon pokręcił głową.
- Będę ci tylko zawadzał tym bardziej po tym co się stało. – mężczyzna westchnął cicho.
- Wiem że mnie lubisz, ale nie tak jak ja lubię ciebie -mężczyzna spojrzał na niego łagodnie.
- Jeśli będę dalej tu mieszkał znowu to zrobię, znowu cię pocałuje - mimowolnie przeniósł wzrok na jego usta.
- Kocham cię Andrew. Wybacz, ale nie mogę już z tobą mieszkać - demon pokręcił głową.
- Będę ci tylko zawadzał tym bardziej po tym co się stało. – mężczyzna westchnął cicho.
- Wiem że mnie lubisz, ale nie tak jak ja lubię ciebie -mężczyzna spojrzał na niego łagodnie.
- Jeśli będę dalej tu mieszkał znowu to zrobię, znowu cię pocałuje - mimowolnie przeniósł wzrok na jego usta.
Andrew rzucił zaraz prysznicem o ścianę łapiąc go,
za już i tak mokrą koszule, i mocno pocałował. Jak on śmiał w ogóle sądzić że
Andrew nic do niego nie czuje?! - Jesteś idiotą ale.. możesz mnie całować kiedy
chcesz. Pozwalam ci. - Puścił go by zaraz sie mocno wtulić w niego. Zamknął
oczka zawieszając dłonie za jego kark i trwali tak.. w ciszy i pustce.
Leo sapnął z zaskoczenia by zaraz mocno go do
siebie przytulić.
- Tak, tak jestem idiotą, zakochanym idiotą - powiedział mocno go obejmując, jakby już nigdy nie chciał go puszczać.
- Andrew kocham cię - szepnął mu na uszko uśmiechając się czule.
Leo czuł się jakby wstąpiło w niego życie. Andrew go nie odtrącił, co więcej, pozwolił na pocałunki.
Chwycił jego podbródek i spojrzał mu w oczy. Pochylił się składając na jego ustach czuły pocałunek.
- Tak, tak jestem idiotą, zakochanym idiotą - powiedział mocno go obejmując, jakby już nigdy nie chciał go puszczać.
- Andrew kocham cię - szepnął mu na uszko uśmiechając się czule.
Leo czuł się jakby wstąpiło w niego życie. Andrew go nie odtrącił, co więcej, pozwolił na pocałunki.
Chwycił jego podbródek i spojrzał mu w oczy. Pochylił się składając na jego ustach czuły pocałunek.
-Ta, ta, ile razy to słyszałem. – mruknął zawstydzony
chłopak odwzajemniając pocałunek przymykając swoje morskie oczka. Andrew nie
miał zamiaru przerywać, wręcz przeciwnie. Objął go nóżkami w pasie całkowicie
zatracając sie tej chwili. Jednak zaraz sie oderwał cały zarumieniony. -
D-Dobra już już. Poniosło mnie. - Nie był takim łatwym uke.
Leo automatycznie chwycił go za pośladki by go
utrzymać. Z chęcią całował go coraz namiętniej opierając go o ścianę w łazience.
Niechętnie postawił go na podłogę jednak nie wypuścił z objęć.
Wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem.
- Mój słodki - szepnął obejmując go mocno.
Niechętnie postawił go na podłogę jednak nie wypuścił z objęć.
Wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem.
- Mój słodki - szepnął obejmując go mocno.
-Ż- Żaden słodki! – Andrew spojrzał mu w oczy
opierając sie o ścianę. - Pomasujesz koteckowi pupcie? - Pomyślał to w głowie
lecz nie wiedział dlaczego to powiedział na głos. Zagryzł wargę patrząc na
niego. Strasznie sie za siebie wstydził. Odzywało sie słodkie i miłe
"ja" Andrew’a.
- Oh ależ zrobię to z przyjemnością – rozbawiony Leo
mruknął mu na uszko delikatnie je podgryzając. Chwycił go w ręce i zarzucił
sobie na ramię, by zaraz rzucić go na łóżko.
Od razu zawisł nad nim delikatnie błądząc dłonią po jego torsie.
- Jeszcze jakieś życzenia mój śliczny? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Jego dłonie obróciły chłopca na brzuch.
Leo aż jęknął. Chłopak był idealny.
Od razu zawisł nad nim delikatnie błądząc dłonią po jego torsie.
- Jeszcze jakieś życzenia mój śliczny? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Jego dłonie obróciły chłopca na brzuch.
Leo aż jęknął. Chłopak był idealny.
Andrew jęknął cicho czując jak go bierze na ręce, a co
dopiero odwraca i zaczyna masować jego jędrne, okrągłe pośladeczki. - N-Nie
jestem słodki do cholery! - Mruknął Andrew patrząc zaraz w bok, był całkiem nagi
a Leo był napalony więc mogło się to skończyć tylko jednym. O nie nie nie.
Andrew nie da się tak łatwo. Pozwoli mu się przytulać i dotykać, a ten incydent
w łazience.. lepiej go nie wspominać.
Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się czule.
- Nie bój się kochanie, nie mam zamiaru iść dzisiaj na całość - pocałował go w czoło uspokajająco, po czym usiadł i przyciągnął go do siebie przytulając.
- Kocham cię Andrew - powiedział cicho. Zaraz pocałował go delikatnie, a jego dłoń zjechała na przyrodzenie chłopca.
- Nie bój się kochanie, nie mam zamiaru iść dzisiaj na całość - pocałował go w czoło uspokajająco, po czym usiadł i przyciągnął go do siebie przytulając.
- Kocham cię Andrew - powiedział cicho. Zaraz pocałował go delikatnie, a jego dłoń zjechała na przyrodzenie chłopca.
-Dzisia ? - mruknął cicho patrząc na niego.
Mimowolnie powoli oddał pocałunek ,jednak gdy poczuł że jego dłoń zjeżdża na
jego "kolegę" , walnął go w twarz robiąc tą swoją minę typu "A
tylko jeszcze raz spróbuj. A zginiesz"
. Wiedział, że miał ten swój charakterek, ale.. chyba nie był aż tak zły.
Prawda? Zagryzł delikatnie wargę błądząc myślami do dalekiej przyszłości. Która
składała sie z młodego czarownika i starego Andrew’a.. pomarszczonego, siwego,
a jego pełne żywe oczy były zgaszone.
O nie, tak wyglądać nie będzie. Spojrzał hardo w jego oczy zakrywając ich całych kołdrą .
O nie, tak wyglądać nie będzie. Spojrzał hardo w jego oczy zakrywając ich całych kołdrą .
- Auć, kochanie za co!- Leo skrzywił się i zaraz
spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem.
- No już kociaczku, nic nie robię - przytulił go takiego owiniętego kołdrą i ucałował w czoło.
- Chodźmy spać dobrze? – Leo spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
Dalej nie mógł w to uwierzyć, że Andrew go nie odtrącił. Był naprawdę szczęśliwy.
Miał zamiar dbać o chłopca jak o największy skarb na świecie.
- Nie martw się, tylko zamykaj oczy i śpimy - pstryknął go w nos.
- No już kociaczku, nic nie robię - przytulił go takiego owiniętego kołdrą i ucałował w czoło.
- Chodźmy spać dobrze? – Leo spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
Dalej nie mógł w to uwierzyć, że Andrew go nie odtrącił. Był naprawdę szczęśliwy.
Miał zamiar dbać o chłopca jak o największy skarb na świecie.
- Nie martw się, tylko zamykaj oczy i śpimy - pstryknął go w nos.
-Jak ja cie zaraz pstryknę to wszystkie światy ci
sie przypomną. – chłopak odwrócił się do niego plecami zamykając już oczka ze
zmęczenia.
Poczekaj poczekaj .. Przecież miał swoje łóżko, ale dziwiło go, dlaczego został w TYM ŁÓŻKU z NIM. Nie mógł dłużej sie zastanawiać. Po chwili zasnął.
Poczekaj poczekaj .. Przecież miał swoje łóżko, ale dziwiło go, dlaczego został w TYM ŁÓŻKU z NIM. Nie mógł dłużej sie zastanawiać. Po chwili zasnął.
Leo przeczesał jego włosy i ucałował jego czoło
delikatnie.
Radość rozpierała go od środka. Objął go mocno po chwili samemu zasypiając.
Niestety rano....
Radość rozpierała go od środka. Objął go mocno po chwili samemu zasypiając.
Niestety rano....
- Leo kochanie wstawaj - zaświergotała Isabella, a za chwile stanęła jak sparaliżowana.
- ANDREW! CO TY ROBISZ W ŁÓŻKU Z MOIM LEO?! - warknęła zrywając z nich kołdrę. Andrew był nagi, więc Leo szybko zakrył go sobą i spojrzał zimno na Izzi.
- Puka się, to raz. Dwa, radzę ci szybko się ulotnić - powiedział mrużąc gniewnie oczy.
Andrew powoli otworzył swoje oczy, jednak słysząc
siostrę od razu chciał się zakryć. Jednak gdy Leo go wyręczył wtulił sie w
niego mimowolnie. - Isabelle? - szepnął cicho przymykając swoje oczy tym samym
powoli zaczął się przeciągać, no cóż, nie to żeby kusił ale zawsze tak robił
rano. - Isabelle błagam.. chcem spać. - Mruknął bardziej zimno niż się
spodziewał.
Jego wzrok złagodniał gdy mimowolnie spojrzał na
zaspanego Andrew.
- Isabelle wyjdź - powiedział lodowatym tonem. Dziewczyna cała czerwona ze złości sapnęła i wypadła z pokoju warcząc pod nosem. Drzwi trzasnęły z hukiem.
- Eh.. - Leo westchnął cicho i zaraz przywołał kołdrę i okrył nią chłopca.
- Śpij kochanie - położył go na poduszkach. Sam miał zamiar wstać i wziąć prysznic. To się porobiło.
- Isabelle wyjdź - powiedział lodowatym tonem. Dziewczyna cała czerwona ze złości sapnęła i wypadła z pokoju warcząc pod nosem. Drzwi trzasnęły z hukiem.
- Eh.. - Leo westchnął cicho i zaraz przywołał kołdrę i okrył nią chłopca.
- Śpij kochanie - położył go na poduszkach. Sam miał zamiar wstać i wziąć prysznic. To się porobiło.
Już miał zaraz coś powiedzieć, ale te poduszki..
Ach. Wtulił się w jedną z nich zamykając z powrotem oczka. Był taki zmęczony..
chodź nawet sam nie wiedział czym. Obudziwszy się dopiero w południe
przeciągnął się raz jeszcze cichutko ziewając. - Leo? - Szepnął cicho trąc
piąstką zaspane oczka.
Drzwi się otworzyły i do środa wszedł Leo niosąc
tace ze śniadaniem.
- Oh już nie śpisz- Leo uśmiechnął się i postawił tacę na stoliku przy łóżku.
- Dzień dobry - mruknął schylając się po całusa. Zaraz jednak podał mu ubrania i uśmiechnął się ciepło.
- No, uciekaj do łazienki, śniadanie na ciebie czeka - powiedział rozczulony widząc jego zaspane mętne oczka.
- Potem mamy trening, chyba nie zapomniałeś prawda? – Leo zaśmiał się cicho.
- Oh już nie śpisz- Leo uśmiechnął się i postawił tacę na stoliku przy łóżku.
- Dzień dobry - mruknął schylając się po całusa. Zaraz jednak podał mu ubrania i uśmiechnął się ciepło.
- No, uciekaj do łazienki, śniadanie na ciebie czeka - powiedział rozczulony widząc jego zaspane mętne oczka.
- Potem mamy trening, chyba nie zapomniałeś prawda? – Leo zaśmiał się cicho.
-Ta, dobry. - Dał się pocałować nic nie robiąc
sobie z tego, tym samym wstał powoli biorąc ciuchy. Wszedł do łazienki, myjąc
się wolno pod prysznicem pod którym wczoraj.. dużo się stało. Zagryzł wargę
spłukując z siebie ostatnie resztki snu, a gdy skończył wytarł się dokładnie i
ubrał ciuchy. Dokładnie to czarne rurki i koszule w kratę. Wyszedł z łazienki
po niecałych 10 minutach, a pierwsze co zrobił to zaczął jeść śniadanie. -
Co mówiła Isabelle?- spytał cicho.
- Eh, niewiele - powiedział demon wzdychając. Gdy
próbował z nią porozmawiać odwracała się na pięcie i uciekała do swojego
pokoju, w ogóle nie chciała go słuchać.
Leo wiedział że się jej podoba, ale jego serce, a raczej dusza już dawno należały do Andrew.
- Nie chce mnie słuchać - powiedział uśmiechając się smutno.
- A wiesz że jej potrzebujemy, nie możemy skłóceni iść na jakikolwiek patrol lub akcję – mężczyzna pokręcił głową.
- Na razie dam jej spokój, niech ochłonie, potem spróbuje z nią porozmawiać - wziął jedną kanapeczkę.
Leo wiedział że się jej podoba, ale jego serce, a raczej dusza już dawno należały do Andrew.
- Nie chce mnie słuchać - powiedział uśmiechając się smutno.
- A wiesz że jej potrzebujemy, nie możemy skłóceni iść na jakikolwiek patrol lub akcję – mężczyzna pokręcił głową.
- Na razie dam jej spokój, niech ochłonie, potem spróbuje z nią porozmawiać - wziął jedną kanapeczkę.
-No dobrze. – chłopak usiadł na łóżku sięgając po
kolejną kanapkę, a bliskość Leo sprawiała że jego serce dostawało istnych
palpitacji, nie rozumiał tego. Czuł się.. tak.. dziwnie, ale w dobrym sensie.
Gdy skończył swoją kanapkę wstał z łóżka kierując się do szafeczki, by wyjąć z
niej swoje ostrze.
Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się
delikatnie.
- Spokojnie mamy jeszcze pół godziny do treningu - chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie sadzając sobie na kolanach.
Zadowolony zamruczał jak rasowy kocur wdychając słodki zapach Andrew.
- Kocham cię - szepnął. Nie miał zamiaru nigdy przestawać mu tego mówić.
- Spokojnie mamy jeszcze pół godziny do treningu - chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie sadzając sobie na kolanach.
Zadowolony zamruczał jak rasowy kocur wdychając słodki zapach Andrew.
- Kocham cię - szepnął. Nie miał zamiaru nigdy przestawać mu tego mówić.
-Nie pozwalaj sobie za bardzo. - Szepnął gdy
został wciągnięty na kolana Leo. Słysząc jego słowa złapał go za kołnierz tym
samym spojrzał mu w oczy tym swoim groźnym spojrzeniem. - Pozwoliłem ci na
pocałunki. Nie przeginaj. - Tym samym mimowolnie przytulił się do niego mocno.
Słowa Leo były dla niego takie słodkie.. jednak nie mógł stracić
autorytetu.
Leo uśmiechnął się pod nosem i korzystając z
tego, że chłopiec się tuli musnął delikatnie jego usta.
- Oczywiście kochanie, oczywiście - objął go mocniej przyciągając bliżej do siebie.
- Czyli mam pozwolenie na pocałunki kiedy chce? - spytał ponownie schylając się by go pocałować.
- Oczywiście kochanie, oczywiście - objął go mocniej przyciągając bliżej do siebie.
- Czyli mam pozwolenie na pocałunki kiedy chce? - spytał ponownie schylając się by go pocałować.
-Zaraz cie.. - Andrew zacisnął silnie dłonie w piąstki juz mając go walnąć lecz widząc jego oczy.. Poddał się. Ale, dlaczego? Dlaczego tak łatwo sie poddaje będąc obok niego? Zacisnął silnie usta zaraz samemu go całując.
Leo zaskoczony nagłym atakiem sapnął lecz po
chwili mruknął zadowolony przejmując prowadzenie nad pocałunkiem.
Przekręcił chłopca i popchnął na poduszki zawisając nad nim ani na chwile nie przestając go całować.
- Mój słodki Kociaczek- mruknął schodząc pocałunkami na jego szyje, delikatnie ją podgryzając.
Przekręcił chłopca i popchnął na poduszki zawisając nad nim ani na chwile nie przestając go całować.
- Mój słodki Kociaczek- mruknął schodząc pocałunkami na jego szyje, delikatnie ją podgryzając.
Andrew
objął mężczyznę za kark, z każdą chwilą coraz pewniej i łapczywiej oddając
pocałunek. Jednak gdy poczul jak ten schodzi niżej.. jęknął cichutko mając na
swoich porcelanowych policzkach słodkie rumieńce.
Leo spojrzał na jego słodką twarzyczkę i
uśmiechnął się czule.
Musiał przestać, jeśli to wszystko posunie się dalej, to nie będzie w stanie się opanować.
Oparł czoło o jego czoło i westchnął cicho.
- Musimy iść na trening kochanie - musnął jego usteczka.
- Musimy przerwać, ale obiecuję ci, że kiedyś choćbyś błagał, nie przerwę - spojrzał mu w oczy, po czym z niego wstał.
Musiał przestać, jeśli to wszystko posunie się dalej, to nie będzie w stanie się opanować.
Oparł czoło o jego czoło i westchnął cicho.
- Musimy iść na trening kochanie - musnął jego usteczka.
- Musimy przerwać, ale obiecuję ci, że kiedyś choćbyś błagał, nie przerwę - spojrzał mu w oczy, po czym z niego wstał.
Andrew
czuł ogromny niedosyt całej tej sytuacji. Dlaczego akurat dziś musiał być ten
cholerny trening?! Westchnął głośno już będąc złym, tym samym wstał
powoli z łóżka i skierował się do drzwi. - Chodźmy już bo nie mam zamiaru robić
tych stu przysiadów.. - Nie był na niego zły, co to to nie, był zły na siebie,
za to, że pozwolił im się tak posunąć do przodu chodź był z tego powodu w
jakimś stopniu szczęśliwy..
piątek, 4 lipca 2014
Dodatki do urozmaicenia czasu.
Witajcie Kochani, tu Kire-Kun. Jako że wzięłam sobie pierwszą uwagę do serca od Anonima, muszę mu bardzo podziękować, teraz będę bardziej sprawdzać stan opowieści i ogółem całą gramatykę.
A teraz podam wam Anime godne uwagi, specjalnie dla was przez cały tydzień siedziałam do późna, i oglądałam wszystkie dostępne mi Yaoi. :
♥ ~ Princess Princess - Kreska nie za ciekawa, jednak z czasem się polepsza. Zraża w pierwszych odcinkach lecz później sa się wyczuć tą zmianę. Dlaczego mi się spodobało? Od razu po pierwszym odcinku, dało się wyczuć nutkę sekretów który główny bohater jeszcze nie wiedział przed dojściem do elitarnej szkoły. Jednak później wszystko się okazuję gdy wszyscy wybierają go na trzecią Księżniczkę, od tej pory akcja zaczyna się rozpędzać a wątka Yaoi niestety jest mało, ale da się wyczuć chemię. Tak więc polecam z całego serca.
♥ ~ Sensitive Phornograph - Kreska nie razi aczkolwiek na wprowadzeniu od razu jest scena łóżkowa. Więc jeżeli nie jesteś seksoholikiem nie oglądaj tego, dla swojego dobra.
♥ ~ Kirepapa - Kreska jest świetna, lecz w tym anime da się wyczuć coś.. chorego? Obejrzałam to anime i szczerze, było ciekawe lecz nadal nie mogę przeżyć tej ogromnej różnicy wieku pomiędzy głównym bochaterem a jego kochankiem, który (UWAGA SPOILER) jest przyjacielem jego syna. Anime takie sobie, ale godne uwagi.
♥ ~ Loveless - Kreska nie razi, nie jest też jakoś szczególnie piękne, ale warte obejrzenia. Zwyczajny uczeń dostaję propozycję na stworzenie wspomnień wraz z nieznajomym który czego na niego przed szkołą. Zgadza się. No błagam was, to jest takie przewidywalne, dlaczego od razu do łóżka nie poszli ?! Eh, ale nie o tym. Jakoś ten początek przebolałam, lecz dalej było lepiej, bynajmniej moim zdaniem. Nie ma tam seksu, no może czasem pocałunki i tak dalej. Polecam.
♥ ~ Junjou Romantica - Cudowna kreska i wspaniała chistoria. Nie mogę wam zaspoilerować, wybaczcie. Ale na prawdę cudowne anime, z wątkiem miłości i to ogromnej. Polecam.
Również mam dla was mangi do przeczytania. Oto link :
♥ ~ http://centrum-mangi.pl/gatunek/Yaoi/
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już wszystko, reszty nie pamiętam. Gome. No to życzę udanego oglądania i czytania.
Kire-Kun.
A teraz podam wam Anime godne uwagi, specjalnie dla was przez cały tydzień siedziałam do późna, i oglądałam wszystkie dostępne mi Yaoi. :
♥ ~ Princess Princess - Kreska nie za ciekawa, jednak z czasem się polepsza. Zraża w pierwszych odcinkach lecz później sa się wyczuć tą zmianę. Dlaczego mi się spodobało? Od razu po pierwszym odcinku, dało się wyczuć nutkę sekretów który główny bohater jeszcze nie wiedział przed dojściem do elitarnej szkoły. Jednak później wszystko się okazuję gdy wszyscy wybierają go na trzecią Księżniczkę, od tej pory akcja zaczyna się rozpędzać a wątka Yaoi niestety jest mało, ale da się wyczuć chemię. Tak więc polecam z całego serca.
♥ ~ Sensitive Phornograph - Kreska nie razi aczkolwiek na wprowadzeniu od razu jest scena łóżkowa. Więc jeżeli nie jesteś seksoholikiem nie oglądaj tego, dla swojego dobra.
♥ ~ Kirepapa - Kreska jest świetna, lecz w tym anime da się wyczuć coś.. chorego? Obejrzałam to anime i szczerze, było ciekawe lecz nadal nie mogę przeżyć tej ogromnej różnicy wieku pomiędzy głównym bochaterem a jego kochankiem, który (UWAGA SPOILER) jest przyjacielem jego syna. Anime takie sobie, ale godne uwagi.
♥ ~ Loveless - Kreska nie razi, nie jest też jakoś szczególnie piękne, ale warte obejrzenia. Zwyczajny uczeń dostaję propozycję na stworzenie wspomnień wraz z nieznajomym który czego na niego przed szkołą. Zgadza się. No błagam was, to jest takie przewidywalne, dlaczego od razu do łóżka nie poszli ?! Eh, ale nie o tym. Jakoś ten początek przebolałam, lecz dalej było lepiej, bynajmniej moim zdaniem. Nie ma tam seksu, no może czasem pocałunki i tak dalej. Polecam.
♥ ~ Junjou Romantica - Cudowna kreska i wspaniała chistoria. Nie mogę wam zaspoilerować, wybaczcie. Ale na prawdę cudowne anime, z wątkiem miłości i to ogromnej. Polecam.
Również mam dla was mangi do przeczytania. Oto link :
♥ ~ http://centrum-mangi.pl/gatunek/Yaoi/
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już wszystko, reszty nie pamiętam. Gome. No to życzę udanego oglądania i czytania.
Kire-Kun.
środa, 2 lipca 2014
2. Dziwne Uczucia.
Witajcie.. No to ten.. czas na 2 część opowiadania. Mam nadzieje że się spodoba..
Kire-Kun.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś mógł mu jeszcze odpuścić to słówko "słodki" ze względu na jego stan, ale jutro pożądnie z nim pogada. - Wcale na ciebie nie czekałem! Nie mogłem zasnąć i tyle, a poza tym nie będę ci się tłumaczył. - Zgasił szybkim ruchem światło od razu oblewając sie rumieńcem. Podreptał do swojego łóżka obok łóżka Leo chowając głowę pod kołdrą. Miał urodę, krztałty i charakterek po mamie, a włoski po tacie.
***
Leo nie powiedział nic, tylko uśmiechnął się delikatnie. Chwile jeszcze przyglądał się zarysowi postaci chłopca, po czym sam także postanowił się położyć spać.
- Dobranoc Andrew, słodkich snów - powiedział cicho,jednak wiedział że chłopak go słyszy.
Rano obudziła ich Isabella bez krępacji z hukiem wpadając do ich pokoju.
Od razu podeszła do demona uśmiechając się zalotnie.
- Izzi ja cię zabije - warknął demon patrząc na nią oskarżycielskim wzrokiem. A miał taki piękny sen! A ten babsztyl go obudził!
***
Izzi? - Powoli zaczął otwierać oczka przyglądając się swojej siostrze. Była wysoką dziewczyną o czarnych włosach siegających do połowy ud, a jej oczy były duże i brązowe. Razem z Andrew'em miała mieli czarne włosy jednak on miał morskie oczy. Wstał powoli z łóżka podchodząc w stronę siostry. - Leo posuń się, coś czuję że nawet do mnie nie podejdzie jak nie będę obok. - Wszedł pod jego kołdre mimowolnie tuląc się do niego. - Nie podniecaj sie. Tule sie tylko dlatego że jest mało miejsca. - Mruknął cicho, jego postura przy czarnoksiężniku znacznie sie wyróżniała. On był dość mały i drobny a Leo duży i umięśniony. Andrew też miał mięśnie ale nie pokazywał ich.
***
Leo miał ochotę krzyczeć z radości! Miał możliwość tulić chłopaka do siebie.
- Andrew! - warknęła Isabell'a tupiąc nogą. Leo należał do niej, specjalnie wstała wcześniej by go obudzić. W końcu zła jak osa wyszła trzaskając drzwiami.
Leo tulił mocno do siebie Andrew uśmiechajać się pod nosem.
- jesteś cieplutki kociaczku - powiedział wzdychajać cicho. Idealna podusia i miś do spania.
- czyżbyś był zazdrosny o Izzy? - spytał uśmiechając się szeroko.
- dobrze wiesz, że kocham ją jak siostrę - powiedział patrząc na niego uważnie.
***
Spojrzał na niego z miną "Czy ciebie pojebało?" . - Nie gadaj głupot. Oczywiście że nie. Niby dlaczego? - Schował głowę od razu w zagłębieniu jego szyi zamykając swoje morskie oczka. Miał dziwny sen, było tak jak teraz lecz po chwili zaczął całować słodko czarnoksiężnika mrucząc mu kusząco do ust. Nie chciał myśleć co może się stać dalej więc szybko otworzył oczy patrząc ze zdziwieniem na Leo. - Miałem.. dziwny sen..
***
Leo spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem. Zaspany chłopak wyglądał rozkosznie.
- a co takiego ci się śniło Kociaczku? - spytał przysuwając się bliżej niego.
Pochylił się nad nim kładąc dłonie po obu stronach jego głowy.
Taka okazja nie trafi mu się nigdy więcej, więc dlaczego miałby nie skorzystać by być bliżej niego? Dotknął dłonią jego policzka.
- więc? - spytał szeptem.
***
N-Nic! - Przez chwilę był w transie przyglądając się mu, nie zareagował na jego ruch lecz tylko Spojrzał w bok. Na samo wspomnienie tego snu na jego policzkach pojawiły się duże rumieńce. Czując jego dotyk drgnął tracąc nad sobą panowanie.
***
- mhm? - Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się czule.
- kłamiesz maleńki - szepnął. Nie miał sił się dłużej powstrzymywać, a widząc te rumieńce aż jęknął cicho. Pochylił się niżej delikatnie złączając ich usta w pocałunku.
Smakował je, delektując się ich smakiem. Czuł się jakby poraził go piorun. Nie miał sił, nawet nie chciał tego przerywać .
***
N-Nie kłam.. - Jego dalszą wymowę przerwał pocałunek którego w ogóle sie nie spodziewał. Nie Wiedział jak zareagować, jego sen spełnił sie. Nie nie nie.. Nie mógł się z nim związać. Nie mógł! Ale.. on jest taki ciepły.. nim zdążył się otrząsnąć zaczął przymykać oczy oddając się tej rozkoszy.
***
Po chwili przejechał językiem po jego dolnej wardze, by po chwili pogłębić pocałunek, mocniej przyciskając go do łozka. Nie chciał go wystraszyć, dlatego po chwili odsunął się od niego, przymknął oczy opierając swoje czoło o jego.
- wybacz, poniosło mnie - powiedział odwracając wzrok, usiadł na łózku chowając twarz w dłoniach. Co on wyprawia?! A co jeśli Andrew go teraz znienawidzi?!
***
Jeszcze chwilę trwał tak w otępieniu patrząc sie w pustke w której niedawno był Leo. - Wszystko dobrze. Rozumiem że mogło cie pomieść. Ale i tak dostaniesz! *-* - Złapał go mocno za kark przewracając na dół. Usiadł na nim okrakiem dusząc go poduszką, ale.. Delikatnie. Nie chciał mu zrobić krzywdy. - Ide sie wykąpać. - Mruknął cicho, nadal zażenowany tą całą sytuacją. Wstał z niego szybkim ruchem specjalnie lub raczej z nie uwagi zapomniał Zamknąć drzwi więc lekko je uchylił.
***
-Andrew? - Leo poszedł za nim ze spuszczoną głową.
- ja wiem, nie powinienem. Proszę nie bądź zły, - chciał dodać że to się więcej nei powtórzy, ale przecież nie mógł tego obiecać prawda ?
Jednak teraz i tak był na straconej pozycji.
- Andrwe? - wszedł do łazienki i aż sapnął wpatrując się w ciało które pojawiło się przed nim.
***
Akurat w tym momencie Andrew był juz całkiem nagi i powoli wchodził do kabiny prysznicowej. Jednak widząc Leo stał w otępieniu jeszcze większym niż wcześniej, był delikatny ale wyżeźbiony. - Leo ! - Cały się Zarumienił chowając swojego "koleżke" w dłoniach. Cofnął się do tyłu w sam środek kabiny już chcąc zamknąć drzwi kabiny.
***
Leo jednak nie słuchał jakby coś go przyciągało podszedł do niego wszedł za nim do kabiny i przypierając go do kafelek całując mocno. Jego dłonie spoczęły na biodrach chłopca.
Nie mógł się opanować, nie mógł przestać.
- Andrew- szepnął by po chwili znowu go pocałować, tym razem łagodniej, jakby przepraszająco.
- ja.. - Leo spojrzał wystraszony na Andrew.
***
Zdziwiło go to, ta cała sytuacja. Czując kolejne pocałunki jego łapki z "koleżki" zaczęły opadać a policzki tylko bardziej zagłębiły się w rumieńcach. Oparł się o kafelki patrząc mu w oczy, Niechcący nacisnął wodę w prysznicu która już zamoczyła Leo. - L-Leo. .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Widzimy się w sobotę, jak już wspomniałam w poprzednim wpisie będę wtedy dodawać dodatki wraz z Aoi. A kolejny rodział ukażę się w Niedziele.. Sayo.
Kire-Kun.
Kire-Kun.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś mógł mu jeszcze odpuścić to słówko "słodki" ze względu na jego stan, ale jutro pożądnie z nim pogada. - Wcale na ciebie nie czekałem! Nie mogłem zasnąć i tyle, a poza tym nie będę ci się tłumaczył. - Zgasił szybkim ruchem światło od razu oblewając sie rumieńcem. Podreptał do swojego łóżka obok łóżka Leo chowając głowę pod kołdrą. Miał urodę, krztałty i charakterek po mamie, a włoski po tacie.
***
Leo nie powiedział nic, tylko uśmiechnął się delikatnie. Chwile jeszcze przyglądał się zarysowi postaci chłopca, po czym sam także postanowił się położyć spać.
- Dobranoc Andrew, słodkich snów - powiedział cicho,jednak wiedział że chłopak go słyszy.
Rano obudziła ich Isabella bez krępacji z hukiem wpadając do ich pokoju.
Od razu podeszła do demona uśmiechając się zalotnie.
- Izzi ja cię zabije - warknął demon patrząc na nią oskarżycielskim wzrokiem. A miał taki piękny sen! A ten babsztyl go obudził!
***
Izzi? - Powoli zaczął otwierać oczka przyglądając się swojej siostrze. Była wysoką dziewczyną o czarnych włosach siegających do połowy ud, a jej oczy były duże i brązowe. Razem z Andrew'em miała mieli czarne włosy jednak on miał morskie oczy. Wstał powoli z łóżka podchodząc w stronę siostry. - Leo posuń się, coś czuję że nawet do mnie nie podejdzie jak nie będę obok. - Wszedł pod jego kołdre mimowolnie tuląc się do niego. - Nie podniecaj sie. Tule sie tylko dlatego że jest mało miejsca. - Mruknął cicho, jego postura przy czarnoksiężniku znacznie sie wyróżniała. On był dość mały i drobny a Leo duży i umięśniony. Andrew też miał mięśnie ale nie pokazywał ich.
***
Leo miał ochotę krzyczeć z radości! Miał możliwość tulić chłopaka do siebie.
- Andrew! - warknęła Isabell'a tupiąc nogą. Leo należał do niej, specjalnie wstała wcześniej by go obudzić. W końcu zła jak osa wyszła trzaskając drzwiami.
Leo tulił mocno do siebie Andrew uśmiechajać się pod nosem.
- jesteś cieplutki kociaczku - powiedział wzdychajać cicho. Idealna podusia i miś do spania.
- czyżbyś był zazdrosny o Izzy? - spytał uśmiechając się szeroko.
- dobrze wiesz, że kocham ją jak siostrę - powiedział patrząc na niego uważnie.
***
Spojrzał na niego z miną "Czy ciebie pojebało?" . - Nie gadaj głupot. Oczywiście że nie. Niby dlaczego? - Schował głowę od razu w zagłębieniu jego szyi zamykając swoje morskie oczka. Miał dziwny sen, było tak jak teraz lecz po chwili zaczął całować słodko czarnoksiężnika mrucząc mu kusząco do ust. Nie chciał myśleć co może się stać dalej więc szybko otworzył oczy patrząc ze zdziwieniem na Leo. - Miałem.. dziwny sen..
***
Leo spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem. Zaspany chłopak wyglądał rozkosznie.
- a co takiego ci się śniło Kociaczku? - spytał przysuwając się bliżej niego.
Pochylił się nad nim kładąc dłonie po obu stronach jego głowy.
Taka okazja nie trafi mu się nigdy więcej, więc dlaczego miałby nie skorzystać by być bliżej niego? Dotknął dłonią jego policzka.
- więc? - spytał szeptem.
***
N-Nic! - Przez chwilę był w transie przyglądając się mu, nie zareagował na jego ruch lecz tylko Spojrzał w bok. Na samo wspomnienie tego snu na jego policzkach pojawiły się duże rumieńce. Czując jego dotyk drgnął tracąc nad sobą panowanie.
***
- mhm? - Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się czule.
- kłamiesz maleńki - szepnął. Nie miał sił się dłużej powstrzymywać, a widząc te rumieńce aż jęknął cicho. Pochylił się niżej delikatnie złączając ich usta w pocałunku.
Smakował je, delektując się ich smakiem. Czuł się jakby poraził go piorun. Nie miał sił, nawet nie chciał tego przerywać .
***
N-Nie kłam.. - Jego dalszą wymowę przerwał pocałunek którego w ogóle sie nie spodziewał. Nie Wiedział jak zareagować, jego sen spełnił sie. Nie nie nie.. Nie mógł się z nim związać. Nie mógł! Ale.. on jest taki ciepły.. nim zdążył się otrząsnąć zaczął przymykać oczy oddając się tej rozkoszy.
***
Po chwili przejechał językiem po jego dolnej wardze, by po chwili pogłębić pocałunek, mocniej przyciskając go do łozka. Nie chciał go wystraszyć, dlatego po chwili odsunął się od niego, przymknął oczy opierając swoje czoło o jego.
- wybacz, poniosło mnie - powiedział odwracając wzrok, usiadł na łózku chowając twarz w dłoniach. Co on wyprawia?! A co jeśli Andrew go teraz znienawidzi?!
***
Jeszcze chwilę trwał tak w otępieniu patrząc sie w pustke w której niedawno był Leo. - Wszystko dobrze. Rozumiem że mogło cie pomieść. Ale i tak dostaniesz! *-* - Złapał go mocno za kark przewracając na dół. Usiadł na nim okrakiem dusząc go poduszką, ale.. Delikatnie. Nie chciał mu zrobić krzywdy. - Ide sie wykąpać. - Mruknął cicho, nadal zażenowany tą całą sytuacją. Wstał z niego szybkim ruchem specjalnie lub raczej z nie uwagi zapomniał Zamknąć drzwi więc lekko je uchylił.
***
-Andrew? - Leo poszedł za nim ze spuszczoną głową.
- ja wiem, nie powinienem. Proszę nie bądź zły, - chciał dodać że to się więcej nei powtórzy, ale przecież nie mógł tego obiecać prawda ?
Jednak teraz i tak był na straconej pozycji.
- Andrwe? - wszedł do łazienki i aż sapnął wpatrując się w ciało które pojawiło się przed nim.
***
Akurat w tym momencie Andrew był juz całkiem nagi i powoli wchodził do kabiny prysznicowej. Jednak widząc Leo stał w otępieniu jeszcze większym niż wcześniej, był delikatny ale wyżeźbiony. - Leo ! - Cały się Zarumienił chowając swojego "koleżke" w dłoniach. Cofnął się do tyłu w sam środek kabiny już chcąc zamknąć drzwi kabiny.
***
Leo jednak nie słuchał jakby coś go przyciągało podszedł do niego wszedł za nim do kabiny i przypierając go do kafelek całując mocno. Jego dłonie spoczęły na biodrach chłopca.
Nie mógł się opanować, nie mógł przestać.
- Andrew- szepnął by po chwili znowu go pocałować, tym razem łagodniej, jakby przepraszająco.
- ja.. - Leo spojrzał wystraszony na Andrew.
***
Zdziwiło go to, ta cała sytuacja. Czując kolejne pocałunki jego łapki z "koleżki" zaczęły opadać a policzki tylko bardziej zagłębiły się w rumieńcach. Oparł się o kafelki patrząc mu w oczy, Niechcący nacisnął wodę w prysznicu która już zamoczyła Leo. - L-Leo. .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Widzimy się w sobotę, jak już wspomniałam w poprzednim wpisie będę wtedy dodawać dodatki wraz z Aoi. A kolejny rodział ukażę się w Niedziele.. Sayo.
Kire-Kun.
Subskrybuj:
Posty (Atom)