Hey kochani! W końcu ja! Tu wasz Aoi :)
Już zdrowa i chętna to wstawienia wam nowego rozdziału, który mam nadzieję się wam spodoba i zostawicie po sobie jakiś komentarzyk :3
Nie przedłużam więc i zapraszam na słodkie chwile z naszą parką ! <3
Rozdział 3
- Andrew ja.. - wpatrywał się w niego nie
przejmując się tym, że jest już cały mokry a ubranie nieprzyjemnie przywarło do
jego ciała.
-N- nie mam zamiaru za to przepraszam - powiedział w końcu Leo patrząc mu w oczy.
- Chciałem tego, chciałem już od dawna. Wiem, że mnie znienawidzisz, ale ja już nie mogę - oparł głowę o jego ramie zdruzgotany.
- Przepraszam Kociaczku... Odejdę, tak będzie najlepiej, wrócę do podziemi, - odsunął się od niego.
- I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - ruszył w stronę wyjścia z łazienki.
-N- nie mam zamiaru za to przepraszam - powiedział w końcu Leo patrząc mu w oczy.
- Chciałem tego, chciałem już od dawna. Wiem, że mnie znienawidzisz, ale ja już nie mogę - oparł głowę o jego ramie zdruzgotany.
- Przepraszam Kociaczku... Odejdę, tak będzie najlepiej, wrócę do podziemi, - odsunął się od niego.
- I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - ruszył w stronę wyjścia z łazienki.
-L-Leo.. – Andrew spojrzał jak chce wyjść z
kabiny. - Leo! - Złapał go za dłoń patrząc mu głęboko w oczy. Po jego włosach
spływały kropelki jak i po nagim ciele. - Jesteś idiotą! Nagle ci się fochy
zachciało strzelać? W tej chwili stoisz tu i czekasz aż sie wykąpie! - Odwrócił się już myjąc się szybko. A jeszcze myśl że Leo jest za jego plecami sprawiała
że tylko się coraz bardziej zarumienił.
Zaskoczony jedynie skinął głową i odwrócił się wzdychając
cicho.
- Andrew, to nie ma sensu, ja wiem, że za mną nie przepadasz, a ja nagle naskakuję na ciebie i cię całuje - powiedział cicho.
- Chciałem trzymać się na dystans, ale nie mogłem, - pokręcił głową czekając aż ten skończy się myć.
- Andrew, to nie ma sensu, ja wiem, że za mną nie przepadasz, a ja nagle naskakuję na ciebie i cię całuje - powiedział cicho.
- Chciałem trzymać się na dystans, ale nie mogłem, - pokręcił głową czekając aż ten skończy się myć.
Gdy w końcu cały się umył, nawet część intymną odwrócił
się w jego stronę chlapiąc go prysznicem. - Gdybym cie nie lubił to bym cie
zabił! A do tej pory jakoś nic nie robię. Więc nie gadaj głupot! –warknął Andrew
nadymając policzki jak mały chłopiec.
- To prawda. Wiem to, ale jednak – Leo obrócił
się w jego stronę patrząc mu w oczy.
- Kocham cię Andrew. Wybacz, ale nie mogę już z tobą mieszkać - demon pokręcił głową.
- Będę ci tylko zawadzał tym bardziej po tym co się stało. – mężczyzna westchnął cicho.
- Wiem że mnie lubisz, ale nie tak jak ja lubię ciebie -mężczyzna spojrzał na niego łagodnie.
- Jeśli będę dalej tu mieszkał znowu to zrobię, znowu cię pocałuje - mimowolnie przeniósł wzrok na jego usta.
- Kocham cię Andrew. Wybacz, ale nie mogę już z tobą mieszkać - demon pokręcił głową.
- Będę ci tylko zawadzał tym bardziej po tym co się stało. – mężczyzna westchnął cicho.
- Wiem że mnie lubisz, ale nie tak jak ja lubię ciebie -mężczyzna spojrzał na niego łagodnie.
- Jeśli będę dalej tu mieszkał znowu to zrobię, znowu cię pocałuje - mimowolnie przeniósł wzrok na jego usta.
Andrew rzucił zaraz prysznicem o ścianę łapiąc go,
za już i tak mokrą koszule, i mocno pocałował. Jak on śmiał w ogóle sądzić że
Andrew nic do niego nie czuje?! - Jesteś idiotą ale.. możesz mnie całować kiedy
chcesz. Pozwalam ci. - Puścił go by zaraz sie mocno wtulić w niego. Zamknął
oczka zawieszając dłonie za jego kark i trwali tak.. w ciszy i pustce.
Leo sapnął z zaskoczenia by zaraz mocno go do
siebie przytulić.
- Tak, tak jestem idiotą, zakochanym idiotą - powiedział mocno go obejmując, jakby już nigdy nie chciał go puszczać.
- Andrew kocham cię - szepnął mu na uszko uśmiechając się czule.
Leo czuł się jakby wstąpiło w niego życie. Andrew go nie odtrącił, co więcej, pozwolił na pocałunki.
Chwycił jego podbródek i spojrzał mu w oczy. Pochylił się składając na jego ustach czuły pocałunek.
- Tak, tak jestem idiotą, zakochanym idiotą - powiedział mocno go obejmując, jakby już nigdy nie chciał go puszczać.
- Andrew kocham cię - szepnął mu na uszko uśmiechając się czule.
Leo czuł się jakby wstąpiło w niego życie. Andrew go nie odtrącił, co więcej, pozwolił na pocałunki.
Chwycił jego podbródek i spojrzał mu w oczy. Pochylił się składając na jego ustach czuły pocałunek.
-Ta, ta, ile razy to słyszałem. – mruknął zawstydzony
chłopak odwzajemniając pocałunek przymykając swoje morskie oczka. Andrew nie
miał zamiaru przerywać, wręcz przeciwnie. Objął go nóżkami w pasie całkowicie
zatracając sie tej chwili. Jednak zaraz sie oderwał cały zarumieniony. -
D-Dobra już już. Poniosło mnie. - Nie był takim łatwym uke.
Leo automatycznie chwycił go za pośladki by go
utrzymać. Z chęcią całował go coraz namiętniej opierając go o ścianę w łazience.
Niechętnie postawił go na podłogę jednak nie wypuścił z objęć.
Wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem.
- Mój słodki - szepnął obejmując go mocno.
Niechętnie postawił go na podłogę jednak nie wypuścił z objęć.
Wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem.
- Mój słodki - szepnął obejmując go mocno.
-Ż- Żaden słodki! – Andrew spojrzał mu w oczy
opierając sie o ścianę. - Pomasujesz koteckowi pupcie? - Pomyślał to w głowie
lecz nie wiedział dlaczego to powiedział na głos. Zagryzł wargę patrząc na
niego. Strasznie sie za siebie wstydził. Odzywało sie słodkie i miłe
"ja" Andrew’a.
- Oh ależ zrobię to z przyjemnością – rozbawiony Leo
mruknął mu na uszko delikatnie je podgryzając. Chwycił go w ręce i zarzucił
sobie na ramię, by zaraz rzucić go na łóżko.
Od razu zawisł nad nim delikatnie błądząc dłonią po jego torsie.
- Jeszcze jakieś życzenia mój śliczny? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Jego dłonie obróciły chłopca na brzuch.
Leo aż jęknął. Chłopak był idealny.
Od razu zawisł nad nim delikatnie błądząc dłonią po jego torsie.
- Jeszcze jakieś życzenia mój śliczny? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Jego dłonie obróciły chłopca na brzuch.
Leo aż jęknął. Chłopak był idealny.
Andrew jęknął cicho czując jak go bierze na ręce, a co
dopiero odwraca i zaczyna masować jego jędrne, okrągłe pośladeczki. - N-Nie
jestem słodki do cholery! - Mruknął Andrew patrząc zaraz w bok, był całkiem nagi
a Leo był napalony więc mogło się to skończyć tylko jednym. O nie nie nie.
Andrew nie da się tak łatwo. Pozwoli mu się przytulać i dotykać, a ten incydent
w łazience.. lepiej go nie wspominać.
Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się czule.
- Nie bój się kochanie, nie mam zamiaru iść dzisiaj na całość - pocałował go w czoło uspokajająco, po czym usiadł i przyciągnął go do siebie przytulając.
- Kocham cię Andrew - powiedział cicho. Zaraz pocałował go delikatnie, a jego dłoń zjechała na przyrodzenie chłopca.
- Nie bój się kochanie, nie mam zamiaru iść dzisiaj na całość - pocałował go w czoło uspokajająco, po czym usiadł i przyciągnął go do siebie przytulając.
- Kocham cię Andrew - powiedział cicho. Zaraz pocałował go delikatnie, a jego dłoń zjechała na przyrodzenie chłopca.
-Dzisia ? - mruknął cicho patrząc na niego.
Mimowolnie powoli oddał pocałunek ,jednak gdy poczuł że jego dłoń zjeżdża na
jego "kolegę" , walnął go w twarz robiąc tą swoją minę typu "A
tylko jeszcze raz spróbuj. A zginiesz"
. Wiedział, że miał ten swój charakterek, ale.. chyba nie był aż tak zły.
Prawda? Zagryzł delikatnie wargę błądząc myślami do dalekiej przyszłości. Która
składała sie z młodego czarownika i starego Andrew’a.. pomarszczonego, siwego,
a jego pełne żywe oczy były zgaszone.
O nie, tak wyglądać nie będzie. Spojrzał hardo w jego oczy zakrywając ich całych kołdrą .
O nie, tak wyglądać nie będzie. Spojrzał hardo w jego oczy zakrywając ich całych kołdrą .
- Auć, kochanie za co!- Leo skrzywił się i zaraz
spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem.
- No już kociaczku, nic nie robię - przytulił go takiego owiniętego kołdrą i ucałował w czoło.
- Chodźmy spać dobrze? – Leo spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
Dalej nie mógł w to uwierzyć, że Andrew go nie odtrącił. Był naprawdę szczęśliwy.
Miał zamiar dbać o chłopca jak o największy skarb na świecie.
- Nie martw się, tylko zamykaj oczy i śpimy - pstryknął go w nos.
- No już kociaczku, nic nie robię - przytulił go takiego owiniętego kołdrą i ucałował w czoło.
- Chodźmy spać dobrze? – Leo spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
Dalej nie mógł w to uwierzyć, że Andrew go nie odtrącił. Był naprawdę szczęśliwy.
Miał zamiar dbać o chłopca jak o największy skarb na świecie.
- Nie martw się, tylko zamykaj oczy i śpimy - pstryknął go w nos.
-Jak ja cie zaraz pstryknę to wszystkie światy ci
sie przypomną. – chłopak odwrócił się do niego plecami zamykając już oczka ze
zmęczenia.
Poczekaj poczekaj .. Przecież miał swoje łóżko, ale dziwiło go, dlaczego został w TYM ŁÓŻKU z NIM. Nie mógł dłużej sie zastanawiać. Po chwili zasnął.
Poczekaj poczekaj .. Przecież miał swoje łóżko, ale dziwiło go, dlaczego został w TYM ŁÓŻKU z NIM. Nie mógł dłużej sie zastanawiać. Po chwili zasnął.
Leo przeczesał jego włosy i ucałował jego czoło
delikatnie.
Radość rozpierała go od środka. Objął go mocno po chwili samemu zasypiając.
Niestety rano....
Radość rozpierała go od środka. Objął go mocno po chwili samemu zasypiając.
Niestety rano....
- Leo kochanie wstawaj - zaświergotała Isabella, a za chwile stanęła jak sparaliżowana.
- ANDREW! CO TY ROBISZ W ŁÓŻKU Z MOIM LEO?! - warknęła zrywając z nich kołdrę. Andrew był nagi, więc Leo szybko zakrył go sobą i spojrzał zimno na Izzi.
- Puka się, to raz. Dwa, radzę ci szybko się ulotnić - powiedział mrużąc gniewnie oczy.
Andrew powoli otworzył swoje oczy, jednak słysząc
siostrę od razu chciał się zakryć. Jednak gdy Leo go wyręczył wtulił sie w
niego mimowolnie. - Isabelle? - szepnął cicho przymykając swoje oczy tym samym
powoli zaczął się przeciągać, no cóż, nie to żeby kusił ale zawsze tak robił
rano. - Isabelle błagam.. chcem spać. - Mruknął bardziej zimno niż się
spodziewał.
Jego wzrok złagodniał gdy mimowolnie spojrzał na
zaspanego Andrew.
- Isabelle wyjdź - powiedział lodowatym tonem. Dziewczyna cała czerwona ze złości sapnęła i wypadła z pokoju warcząc pod nosem. Drzwi trzasnęły z hukiem.
- Eh.. - Leo westchnął cicho i zaraz przywołał kołdrę i okrył nią chłopca.
- Śpij kochanie - położył go na poduszkach. Sam miał zamiar wstać i wziąć prysznic. To się porobiło.
- Isabelle wyjdź - powiedział lodowatym tonem. Dziewczyna cała czerwona ze złości sapnęła i wypadła z pokoju warcząc pod nosem. Drzwi trzasnęły z hukiem.
- Eh.. - Leo westchnął cicho i zaraz przywołał kołdrę i okrył nią chłopca.
- Śpij kochanie - położył go na poduszkach. Sam miał zamiar wstać i wziąć prysznic. To się porobiło.
Już miał zaraz coś powiedzieć, ale te poduszki..
Ach. Wtulił się w jedną z nich zamykając z powrotem oczka. Był taki zmęczony..
chodź nawet sam nie wiedział czym. Obudziwszy się dopiero w południe
przeciągnął się raz jeszcze cichutko ziewając. - Leo? - Szepnął cicho trąc
piąstką zaspane oczka.
Drzwi się otworzyły i do środa wszedł Leo niosąc
tace ze śniadaniem.
- Oh już nie śpisz- Leo uśmiechnął się i postawił tacę na stoliku przy łóżku.
- Dzień dobry - mruknął schylając się po całusa. Zaraz jednak podał mu ubrania i uśmiechnął się ciepło.
- No, uciekaj do łazienki, śniadanie na ciebie czeka - powiedział rozczulony widząc jego zaspane mętne oczka.
- Potem mamy trening, chyba nie zapomniałeś prawda? – Leo zaśmiał się cicho.
- Oh już nie śpisz- Leo uśmiechnął się i postawił tacę na stoliku przy łóżku.
- Dzień dobry - mruknął schylając się po całusa. Zaraz jednak podał mu ubrania i uśmiechnął się ciepło.
- No, uciekaj do łazienki, śniadanie na ciebie czeka - powiedział rozczulony widząc jego zaspane mętne oczka.
- Potem mamy trening, chyba nie zapomniałeś prawda? – Leo zaśmiał się cicho.
-Ta, dobry. - Dał się pocałować nic nie robiąc
sobie z tego, tym samym wstał powoli biorąc ciuchy. Wszedł do łazienki, myjąc
się wolno pod prysznicem pod którym wczoraj.. dużo się stało. Zagryzł wargę
spłukując z siebie ostatnie resztki snu, a gdy skończył wytarł się dokładnie i
ubrał ciuchy. Dokładnie to czarne rurki i koszule w kratę. Wyszedł z łazienki
po niecałych 10 minutach, a pierwsze co zrobił to zaczął jeść śniadanie. -
Co mówiła Isabelle?- spytał cicho.
- Eh, niewiele - powiedział demon wzdychając. Gdy
próbował z nią porozmawiać odwracała się na pięcie i uciekała do swojego
pokoju, w ogóle nie chciała go słuchać.
Leo wiedział że się jej podoba, ale jego serce, a raczej dusza już dawno należały do Andrew.
- Nie chce mnie słuchać - powiedział uśmiechając się smutno.
- A wiesz że jej potrzebujemy, nie możemy skłóceni iść na jakikolwiek patrol lub akcję – mężczyzna pokręcił głową.
- Na razie dam jej spokój, niech ochłonie, potem spróbuje z nią porozmawiać - wziął jedną kanapeczkę.
Leo wiedział że się jej podoba, ale jego serce, a raczej dusza już dawno należały do Andrew.
- Nie chce mnie słuchać - powiedział uśmiechając się smutno.
- A wiesz że jej potrzebujemy, nie możemy skłóceni iść na jakikolwiek patrol lub akcję – mężczyzna pokręcił głową.
- Na razie dam jej spokój, niech ochłonie, potem spróbuje z nią porozmawiać - wziął jedną kanapeczkę.
-No dobrze. – chłopak usiadł na łóżku sięgając po
kolejną kanapkę, a bliskość Leo sprawiała że jego serce dostawało istnych
palpitacji, nie rozumiał tego. Czuł się.. tak.. dziwnie, ale w dobrym sensie.
Gdy skończył swoją kanapkę wstał z łóżka kierując się do szafeczki, by wyjąć z
niej swoje ostrze.
Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się
delikatnie.
- Spokojnie mamy jeszcze pół godziny do treningu - chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie sadzając sobie na kolanach.
Zadowolony zamruczał jak rasowy kocur wdychając słodki zapach Andrew.
- Kocham cię - szepnął. Nie miał zamiaru nigdy przestawać mu tego mówić.
- Spokojnie mamy jeszcze pół godziny do treningu - chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie sadzając sobie na kolanach.
Zadowolony zamruczał jak rasowy kocur wdychając słodki zapach Andrew.
- Kocham cię - szepnął. Nie miał zamiaru nigdy przestawać mu tego mówić.
-Nie pozwalaj sobie za bardzo. - Szepnął gdy
został wciągnięty na kolana Leo. Słysząc jego słowa złapał go za kołnierz tym
samym spojrzał mu w oczy tym swoim groźnym spojrzeniem. - Pozwoliłem ci na
pocałunki. Nie przeginaj. - Tym samym mimowolnie przytulił się do niego mocno.
Słowa Leo były dla niego takie słodkie.. jednak nie mógł stracić
autorytetu.
Leo uśmiechnął się pod nosem i korzystając z
tego, że chłopiec się tuli musnął delikatnie jego usta.
- Oczywiście kochanie, oczywiście - objął go mocniej przyciągając bliżej do siebie.
- Czyli mam pozwolenie na pocałunki kiedy chce? - spytał ponownie schylając się by go pocałować.
- Oczywiście kochanie, oczywiście - objął go mocniej przyciągając bliżej do siebie.
- Czyli mam pozwolenie na pocałunki kiedy chce? - spytał ponownie schylając się by go pocałować.
-Zaraz cie.. - Andrew zacisnął silnie dłonie w piąstki juz mając go walnąć lecz widząc jego oczy.. Poddał się. Ale, dlaczego? Dlaczego tak łatwo sie poddaje będąc obok niego? Zacisnął silnie usta zaraz samemu go całując.
Leo zaskoczony nagłym atakiem sapnął lecz po
chwili mruknął zadowolony przejmując prowadzenie nad pocałunkiem.
Przekręcił chłopca i popchnął na poduszki zawisając nad nim ani na chwile nie przestając go całować.
- Mój słodki Kociaczek- mruknął schodząc pocałunkami na jego szyje, delikatnie ją podgryzając.
Przekręcił chłopca i popchnął na poduszki zawisając nad nim ani na chwile nie przestając go całować.
- Mój słodki Kociaczek- mruknął schodząc pocałunkami na jego szyje, delikatnie ją podgryzając.
Andrew
objął mężczyznę za kark, z każdą chwilą coraz pewniej i łapczywiej oddając
pocałunek. Jednak gdy poczul jak ten schodzi niżej.. jęknął cichutko mając na
swoich porcelanowych policzkach słodkie rumieńce.
Leo spojrzał na jego słodką twarzyczkę i
uśmiechnął się czule.
Musiał przestać, jeśli to wszystko posunie się dalej, to nie będzie w stanie się opanować.
Oparł czoło o jego czoło i westchnął cicho.
- Musimy iść na trening kochanie - musnął jego usteczka.
- Musimy przerwać, ale obiecuję ci, że kiedyś choćbyś błagał, nie przerwę - spojrzał mu w oczy, po czym z niego wstał.
Musiał przestać, jeśli to wszystko posunie się dalej, to nie będzie w stanie się opanować.
Oparł czoło o jego czoło i westchnął cicho.
- Musimy iść na trening kochanie - musnął jego usteczka.
- Musimy przerwać, ale obiecuję ci, że kiedyś choćbyś błagał, nie przerwę - spojrzał mu w oczy, po czym z niego wstał.
Andrew
czuł ogromny niedosyt całej tej sytuacji. Dlaczego akurat dziś musiał być ten
cholerny trening?! Westchnął głośno już będąc złym, tym samym wstał
powoli z łóżka i skierował się do drzwi. - Chodźmy już bo nie mam zamiaru robić
tych stu przysiadów.. - Nie był na niego zły, co to to nie, był zły na siebie,
za to, że pozwolił im się tak posunąć do przodu chodź był z tego powodu w
jakimś stopniu szczęśliwy..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz