niedziela, 6 lipca 2014

3. Dziwne uczucia



Hey kochani! W końcu ja! Tu wasz Aoi :)
Już zdrowa i chętna to wstawienia wam nowego rozdziału, który mam nadzieję się wam spodoba i zostawicie po sobie jakiś komentarzyk :3
Nie przedłużam więc i zapraszam na słodkie chwile z naszą parką ! <3



Rozdział 3

- Andrew ja.. - wpatrywał się w niego nie przejmując się tym, że jest już cały mokry a ubranie nieprzyjemnie przywarło do jego ciała.
-N- nie mam zamiaru za to przepraszam - powiedział w końcu Leo patrząc mu w oczy.
- Chciałem tego, chciałem już od dawna. Wiem, że mnie znienawidzisz, ale ja już nie mogę - oparł głowę o jego ramie zdruzgotany.
- Przepraszam Kociaczku... Odejdę, tak będzie najlepiej, wrócę do podziemi, - odsunął się od niego.
- I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - ruszył w stronę wyjścia z łazienki.


-L-Leo.. – Andrew spojrzał jak chce wyjść z kabiny. - Leo! - Złapał go za dłoń patrząc mu głęboko w oczy. Po jego włosach spływały kropelki jak i po nagim ciele. - Jesteś idiotą! Nagle ci się fochy zachciało strzelać? W tej chwili stoisz tu i czekasz aż sie wykąpie! - Odwrócił się już myjąc się szybko. A jeszcze myśl że Leo jest za jego plecami sprawiała że tylko się coraz bardziej zarumienił.
Zaskoczony jedynie skinął głową i odwrócił się wzdychając cicho.
- Andrew, to nie ma sensu, ja wiem, że za mną nie przepadasz, a ja nagle naskakuję na ciebie i cię całuje - powiedział cicho.
- Chciałem trzymać się na dystans, ale nie mogłem, - pokręcił głową czekając aż ten skończy się myć.

Gdy w końcu cały się umył, nawet część intymną odwrócił się w jego stronę chlapiąc go prysznicem. - Gdybym cie nie lubił to bym cie zabił! A do tej pory jakoś nic nie robię. Więc nie gadaj głupot! –warknął Andrew nadymając policzki jak mały chłopiec.

- To prawda. Wiem to, ale jednak – Leo obrócił się w jego stronę patrząc mu w oczy.
- Kocham cię Andrew. Wybacz, ale nie mogę już z tobą mieszkać - demon pokręcił głową.
- Będę ci tylko zawadzał tym bardziej po tym co się stało. – mężczyzna westchnął cicho.
- Wiem że mnie lubisz, ale nie tak jak ja lubię ciebie -mężczyzna spojrzał na niego łagodnie.
- Jeśli będę dalej tu mieszkał znowu to zrobię, znowu cię pocałuje - mimowolnie przeniósł wzrok na jego usta.

Andrew rzucił zaraz prysznicem o ścianę łapiąc go, za już i tak mokrą koszule, i mocno pocałował. Jak on śmiał w ogóle sądzić że Andrew nic do niego nie czuje?! - Jesteś idiotą ale.. możesz mnie całować kiedy chcesz. Pozwalam ci. - Puścił go by zaraz sie mocno wtulić w niego. Zamknął oczka zawieszając dłonie za jego kark i trwali tak.. w ciszy i pustce.

Leo sapnął z zaskoczenia by zaraz mocno go do siebie przytulić.
- Tak, tak jestem idiotą, zakochanym idiotą - powiedział mocno go obejmując, jakby już nigdy nie chciał go puszczać.
- Andrew kocham cię - szepnął mu na uszko uśmiechając się czule.
Leo czuł się jakby wstąpiło w niego życie. Andrew go nie odtrącił, co więcej, pozwolił na pocałunki.
Chwycił jego podbródek i spojrzał mu w oczy. Pochylił się składając na jego ustach czuły pocałunek.

-Ta, ta, ile razy to słyszałem. – mruknął zawstydzony chłopak odwzajemniając pocałunek przymykając swoje morskie oczka. Andrew nie miał zamiaru przerywać, wręcz przeciwnie. Objął go nóżkami w pasie całkowicie zatracając sie tej chwili. Jednak zaraz sie oderwał cały zarumieniony. - D-Dobra już już. Poniosło mnie. - Nie był takim łatwym uke.

Leo automatycznie chwycił go za pośladki by go utrzymać. Z chęcią całował go coraz namiętniej opierając go o ścianę w łazience.
Niechętnie postawił go na podłogę jednak nie wypuścił z objęć.
Wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem.
- Mój słodki - szepnął obejmując go mocno.

-Ż- Żaden słodki! – Andrew spojrzał mu w oczy opierając sie o ścianę. - Pomasujesz koteckowi pupcie? - Pomyślał to w głowie lecz nie wiedział dlaczego to powiedział na głos. Zagryzł wargę patrząc na niego. Strasznie sie za siebie wstydził. Odzywało sie słodkie i miłe "ja" Andrew’a.

- Oh ależ zrobię to z przyjemnością – rozbawiony Leo mruknął mu na uszko delikatnie je podgryzając. Chwycił go w ręce i zarzucił sobie na ramię, by zaraz rzucić go na łóżko.
Od razu zawisł nad nim delikatnie błądząc dłonią po jego torsie.
- Jeszcze jakieś życzenia mój śliczny? - spytał uśmiechając się łobuzersko. Jego dłonie obróciły chłopca na brzuch.
Leo aż jęknął. Chłopak był idealny.

Andrew jęknął cicho czując jak go bierze na ręce, a co dopiero odwraca i zaczyna masować jego jędrne, okrągłe pośladeczki. - N-Nie jestem słodki do cholery! - Mruknął Andrew patrząc zaraz w bok, był całkiem nagi a Leo był napalony więc mogło się to skończyć tylko jednym. O nie nie nie. Andrew nie da się tak łatwo. Pozwoli mu się przytulać i dotykać, a ten incydent w łazience.. lepiej go nie wspominać.

Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się czule.
- Nie bój się kochanie, nie mam zamiaru iść dzisiaj na całość - pocałował go w czoło uspokajająco, po czym usiadł i przyciągnął go do siebie przytulając.
- Kocham cię Andrew - powiedział cicho. Zaraz pocałował go delikatnie, a jego dłoń zjechała na przyrodzenie chłopca.

-Dzisia ? - mruknął cicho patrząc na niego. Mimowolnie powoli oddał pocałunek ,jednak gdy poczuł że jego dłoń zjeżdża na jego "kolegę" , walnął go w twarz robiąc tą swoją minę typu "A tylko jeszcze raz spróbuj. A zginiesz" . Wiedział, że miał ten swój charakterek, ale.. chyba nie był aż tak zły. Prawda? Zagryzł delikatnie wargę błądząc myślami do dalekiej przyszłości. Która składała sie z młodego czarownika i starego Andrew’a.. pomarszczonego, siwego, a jego pełne żywe oczy były zgaszone.
O nie, tak wyglądać nie będzie. Spojrzał hardo w jego oczy zakrywając ich całych kołdrą .

- Auć, kochanie za co!- Leo skrzywił się i zaraz spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem.
- No już kociaczku, nic nie robię - przytulił go takiego owiniętego kołdrą i ucałował w czoło.
- Chodźmy spać dobrze? – Leo spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
Dalej nie mógł w to uwierzyć, że Andrew go nie odtrącił. Był naprawdę szczęśliwy.
Miał zamiar dbać o chłopca jak o największy skarb na świecie.
- Nie martw się, tylko zamykaj oczy i śpimy - pstryknął go w nos.

-Jak ja cie zaraz pstryknę to wszystkie światy ci sie przypomną. – chłopak odwrócił się do niego plecami zamykając już oczka ze zmęczenia.
Poczekaj poczekaj .. Przecież miał swoje łóżko, ale dziwiło go, dlaczego został w TYM ŁÓŻKU z NIM. Nie mógł dłużej sie zastanawiać. Po chwili zasnął.

Leo przeczesał jego włosy i ucałował jego czoło delikatnie.
Radość rozpierała go od środka. Objął go mocno po chwili samemu zasypiając.
Niestety rano....

- Leo kochanie wstawaj - zaświergotała Isabella, a za chwile stanęła jak sparaliżowana.
- ANDREW! CO TY ROBISZ W ŁÓŻKU Z MOIM LEO
?! - warknęła zrywając z nich kołdrę. Andrew był nagi, więc Leo szybko zakrył go sobą i spojrzał zimno na Izzi.
- Puka się, to raz. Dwa, radzę ci szybko się ulotnić - powiedział mrużąc gniewnie oczy.
Andrew powoli otworzył swoje oczy, jednak słysząc siostrę od razu chciał się zakryć. Jednak gdy Leo go wyręczył wtulił sie w niego mimowolnie. - Isabelle? - szepnął cicho przymykając swoje oczy tym samym powoli zaczął się przeciągać, no cóż, nie to żeby kusił ale zawsze tak robił rano. - Isabelle błagam.. chcem spać. - Mruknął bardziej zimno niż się spodziewał.

Jego wzrok złagodniał gdy mimowolnie spojrzał na zaspanego Andrew.
- Isabelle wyjdź - powiedział lodowatym tonem. Dziewczyna cała czerwona ze złości sapnęła i wypadła z pokoju warcząc pod nosem. Drzwi trzasnęły z hukiem.
- Eh.. - Leo westchnął cicho i zaraz przywołał kołdrę i okrył nią chłopca.
- Śpij kochanie - położył go na poduszkach. Sam miał zamiar wstać i wziąć prysznic. To się porobiło.

Już miał zaraz coś powiedzieć, ale te poduszki.. Ach. Wtulił się w jedną z nich zamykając z powrotem oczka. Był taki zmęczony.. chodź nawet sam nie wiedział czym. Obudziwszy się dopiero w południe przeciągnął się raz jeszcze cichutko ziewając. - Leo? - Szepnął cicho trąc piąstką zaspane oczka.

Drzwi się otworzyły i do środa wszedł Leo niosąc tace ze śniadaniem.
- Oh już nie śpisz- Leo uśmiechnął się  i postawił tacę na stoliku przy łóżku.
- Dzień dobry - mruknął schylając się po całusa. Zaraz jednak podał mu ubrania i uśmiechnął się ciepło.
- No, uciekaj do łazienki, śniadanie na ciebie czeka - powiedział rozczulony widząc jego zaspane mętne oczka.
- Potem mamy trening, chyba nie zapomniałeś prawda? – Leo zaśmiał się cicho.

-Ta, dobry. - Dał się pocałować nic nie robiąc sobie z tego, tym samym wstał powoli biorąc ciuchy. Wszedł do łazienki, myjąc się wolno pod prysznicem pod którym wczoraj.. dużo się stało. Zagryzł wargę spłukując z siebie ostatnie resztki snu, a gdy skończył wytarł się dokładnie i ubrał ciuchy. Dokładnie to czarne rurki i koszule w kratę. Wyszedł z łazienki po niecałych 10 minutach, a pierwsze co zrobił to zaczął jeść śniadanie. -  Co mówiła Isabelle?- spytał cicho.

- Eh, niewiele - powiedział demon wzdychając. Gdy próbował z nią porozmawiać odwracała się na pięcie i uciekała do swojego pokoju, w ogóle nie chciała go słuchać.
Leo wiedział że się jej podoba, ale jego serce, a raczej dusza już dawno należały do Andrew.
- Nie chce mnie słuchać - powiedział uśmiechając się smutno.
- A wiesz że jej potrzebujemy, nie możemy skłóceni iść na jakikolwiek patrol lub akcję – mężczyzna pokręcił głową.
- Na razie dam jej spokój, niech ochłonie, potem spróbuje z nią porozmawiać - wziął jedną kanapeczkę.

-No dobrze. – chłopak usiadł na łóżku sięgając po kolejną kanapkę, a bliskość Leo sprawiała że jego serce dostawało istnych palpitacji, nie rozumiał tego. Czuł się.. tak.. dziwnie, ale w dobrym sensie. Gdy skończył swoją kanapkę wstał z łóżka kierując się do szafeczki, by wyjąć z niej swoje ostrze.

Leo spojrzał na niego i uśmiechnął się delikatnie.
- Spokojnie mamy jeszcze pół godziny do treningu - chwycił go w pasie i przyciągnął do siebie sadzając sobie na kolanach.
Zadowolony zamruczał jak rasowy kocur  wdychając słodki zapach Andrew.
- Kocham cię - szepnął. Nie miał zamiaru nigdy przestawać mu tego mówić. 

-Nie pozwalaj sobie za bardzo. - Szepnął gdy został wciągnięty na kolana Leo. Słysząc jego słowa złapał go za kołnierz tym samym spojrzał mu w oczy tym swoim groźnym spojrzeniem. - Pozwoliłem ci na pocałunki. Nie przeginaj. - Tym samym mimowolnie przytulił się do niego mocno. Słowa Leo były dla niego takie słodkie..  jednak nie mógł stracić autorytetu.

Leo uśmiechnął się pod nosem i korzystając z tego, że chłopiec się tuli musnął delikatnie jego usta.
- Oczywiście kochanie, oczywiście - objął go mocniej przyciągając bliżej do siebie.
- Czyli mam pozwolenie na pocałunki kiedy chce? - spytał ponownie schylając się by go pocałować.

-Zaraz cie.. -  Andrew zacisnął silnie dłonie w piąstki juz mając go walnąć lecz widząc jego oczy.. Poddał się. Ale, dlaczego? Dlaczego tak łatwo sie poddaje będąc obok niego? Zacisnął silnie usta zaraz samemu go całując.
Leo zaskoczony nagłym atakiem sapnął lecz po chwili mruknął zadowolony przejmując prowadzenie nad pocałunkiem.
Przekręcił chłopca i popchnął na poduszki zawisając nad nim ani na chwile nie przestając go całować.
- Mój słodki Kociaczek- mruknął schodząc pocałunkami na jego szyje, delikatnie ją podgryzając.

Andrew objął mężczyznę za kark, z każdą chwilą coraz pewniej i łapczywiej oddając pocałunek. Jednak gdy poczul jak ten  schodzi niżej.. jęknął cichutko mając na swoich porcelanowych policzkach słodkie rumieńce.
Leo spojrzał na jego słodką twarzyczkę i uśmiechnął się czule.
Musiał przestać, jeśli to wszystko posunie się dalej, to nie będzie w stanie się opanować.
Oparł czoło o jego czoło i westchnął cicho.
- Musimy iść na trening kochanie - musnął jego usteczka.
- Musimy przerwać, ale obiecuję ci, że kiedyś choćbyś błagał, nie przerwę - spojrzał mu w oczy, po czym z niego wstał.

Andrew czuł ogromny niedosyt całej tej sytuacji. Dlaczego akurat dziś musiał być ten cholerny trening?! Westchnął głośno już będąc złym, tym samym wstał powoli z łóżka i skierował się do drzwi. - Chodźmy już bo nie mam zamiaru robić tych stu przysiadów.. - Nie był na niego zły, co to to nie, był zły na siebie, za to, że pozwolił im się tak posunąć do przodu chodź był z tego powodu w jakimś stopniu szczęśliwy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz