środa, 9 lipca 2014

Dziwne Uczucia 4



Hallo minna!
Tu Aoi - zapraszam was na kolejny rozdział naszej słodkiej parki xD
Andrew zazdrosny? Serio? Jeśli nie wierzycie to zapraszam do czytania :D


Rozdział 4
Leo uśmiechnął się delikatnie i po przebraniu się w luźne dresy wyszli na trening.
Walka wręcz, z nożami, sztyletami, katanami. Dla łowcy wszystko mogło byś przydatną bronią. Po skończonej rozgrzewce jaką były: bieg na 3 km, brzuszki, pompki i rozciąganie, rozpoczęła się walka wręcz, bardziej tu chodziło o samoobronę, nie chcieli zabijać ludzi, którzy robią za "świeżynkę" dla demonów. Leo to rozumiał, także nim był. Każdy demon, nie tak często jak wampir, ale jednak raz na jakiś czas potrzebował krwi, a świeżynki świetnie się do tego nadawały. Sami się zgłaszali chcąc później samemu stać się demonem.

Andrew nie mógł wytrzymać tego że ten demon ciągle patrzy się na Leo. Byli w zgodzie z demonami bo te chciały zmienić się na lepsze, no ale przecież on patrzy się na Leo!! Zaraz.. dlaczego.. dlaczego Andrew zaczął się tym przejmować? Nie rozumiał tego..
Leo widząc, że pojedynek Andrew i  Simon'a robi się coraz bardziej zacięty szybko ich rozdzielił.
- Koniec, następna para - powiedział Leo, po czym spojrzał karcąco na chłopaka.
- Kochanie oszalałeś!?- nie przejmował się, że wszyscy go słyszą.
- To tylko trening, nie ranimy się - powiedział wzdychając cicho.
- To się ciebie także tyczy. Jeszcze jednak taka sytuacja a zawieszę was i zamiast na patrol będziecie uczyć się jak się zachowywać, tutaj w domu - powiedział poważnie demon. Co jak co, ale z racji, że najlepiej znał się na walce i od dawna był zaufanym pomocnikiem ludzi, stał się ich przywódcą, po śmierci poprzedniego.

Andrew spojrzał w bok będąc całkiem zły, powolutku złość zaczęła z niego schodzić a zamiast niego pojawiła się istna nienawiść do Simona. - Niech ten idiota nawet się nie zbliża do mnie. ! Ani do Leo.. - Te ostatnie słowa powiedział szeptem, nawet tak, że Leo nie mógł tego słyszeć. Odwrócił się napięcie idąc szybkim krokiem do pokoju, nie miał zamiaru więcej oglądać wzroku Simona. Był zazdrosny, nawet cholernie bardzo.

Leo spoglądał zaskoczony na Andrew. Co w niego wstąpiło? Jeszcze nigdy aż tak wrogo się nie zachowywał. Owszem był świadom tego, że obaj się nie lubią, BA! Nawet nienawidzą, ale takie zagrania niestety muszą odłożyć na bok. Jeśli chcą wygrać wojnę z demonami, muszą współpracować, a nie się kłócić.
- Ćwiczcie dalej w parach, co 10 minut wymieniajcie się. Na tym skończy się trening - powiedział, po czym ruszył za Andrew.

- Kochanie? - wszedł do pokoju i podszedł do niego uśmiechając się delikatnie.
- Ja wiem, że go nie lubisz, ale powinieneś wiedzieć jak ważna jest dla nas współpraca z moimi pobratymcami. Nasza siła dzięki nim wzrosła, jesteśmy coraz bliżej wygranej - powiedział chwytając go pod boki i sadzając sobie na kolanach.
- Aż tak cię dzisiaj zdenerwował? Oj kocie, myślałem, że jesteś mądrzejszy - powiedział rozbawiony.
- Obiecaj mi, że się chociaż postarasz zapanować nad emocjami. - spojrzał na niego.
- Pójdę później i porozmawiam o tym z Simon'em. Tymczasowy rozejm. Tylko o tyle proszę - powiedział patrząc na niego po czym westchnął cicho.
- Przemyśl to, a ja idę do Simon'a, pewnie jest już u siebie w pokoju - powiedział popychając go na poduszki, zawisł nad nim, lecz nie pocałował go.
- Dostaniesz całusa jak będziesz grzeczny - puścił mu oczko, po czym wstał i skierował się do drzwi.

Nie nadążał za tym co się działo, najpierw siedział na kolanach u Leo a później leżał w łóżku pomiędzy poduszkami. - C-Co ?! Wcale nie będę grzeczny. Niech jeszcze raz cie poderwie to go zabije jak psa!!!! - Krzyknął głośno już chowając się pod kołdrą. - Pewnie pójdzie sobie do Simona i będą się obściskiwać.. Pfff.. - Szepnął cicho do siebie, nie rozumiał dlaczego czuł taki ogromny ból w sercu, dlaczego to aż tak go boli? Przytulił dużą poduszkę, jak on by chciał by zamiast tej podusi był Leo..  

Zaskoczony demon zamrugał kilka razy po czym uśmiechnął się czule.
- Kochanie! Ty jesteś zazdrosny! - wyciągnął go spod kołdry i zaraz mono przytulił, by zaraz pocałował namiętnie.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie głuptasie- pokręcił głową. Czyli Andrew na nim zależy!
- No już, nie złość się kociaczku - chwycił w dwa palce jego podbródek by ten na niego spojrzał.
- Chce tylko ciebie, nikogo innego. Pamiętaj to kochanie -uśmiechnął się.

-Baka! Wcale nie jestem zazdrosny! - Andrew zarumieniony mocno ze wstydu spojrzał w bok, jednak zaraz spojrzał mu niechętnie w oczy przez to że złapał go za pod bródek. - L-Leo.. J-Ja w-wcale.. - Słowa mu utkwiły w gardle, nie mógł mu skłamać że go nie kocha, ale nie mógł mu też powiedzieć że go kocha! Wszystko stało się bardziej skomplikowane.   - J-Jeszcze raz powiesz, że jestem zazdrosny, t-to cię zamorduję!

- Oczywiście kochanie, oczywiście- widział w jego oczach to wahanie. Musnął delikatnie jego usta i szepnął mu zaraz na uszko,
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Więc jednak trochę mnie lubisz- mruknął Leo uśmiechając się łobuzersko.
- No już już, nie złość się. Jestem cały twój, jeśli chcesz zaraz ogłoszę to całemu światu - powiedział patrząc mu w oczy.
- Andrew, kocham cię - powiedział poważniejąc nagle.

Ta powaga i postawa Leo. " Nie.. Nie.. Nie wytrzymam, nie dam rady.. Wybacz Izabelle.. " Szeptał cichutko do swojego umysłu, gdy już wiedział że naprawdę nie wytrzyma. Drżącymi dłońmi złapał Leo za kołnierz koszuli tym samym szybkim ruchem złączył ich usta razem. Nie mógł już wytrzymać, chciał tylko by ta chwila trwała wiecznie. Zawiesił drobne dłonie za jego kark całując go coraz mocniej, o tak.. tego tylko pragnął, miłości i obecności Leo.

- Ohmhm - zaskoczony demon objął go mocniej i z chęcią oddał pocałunek.
Leo szybko przejął kontrolę nad pocałunkiem, całkowicie go dominując.
- Mhm kochanie,. - spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
- Jesteś uroczy - pogładził jego policzek po czym wznowił pocałunek przyciskając go do pościeli.
- Kochanie, nie kuś. Moja siła woli nie jest tak silna - powiedział Leo patrząc mu w oczy.
- A ja wiem, że masz jeszcze wątpliwości. Jeśli teraz nie przerwiemy, to jeszcze chwila a nie przerwę choćbyś błagał - demon pokręcił głową. No cóż, wystarczy jedno słowo chłopaka a by przerwał ale naprawdę chyba by umarł gdyby zaszli dalej i musieli by przerwać.

Oddychał szybciej z tego całego podniecenia, nie mógł wytrzymać, Leo za bardzo na niego działał. Położył dłoń na jego policzku, a słysząc jego słowa o tym że nadal ma wątpliwości zagryzł wargę. Miał rację, Andrew jeszcze nie wiedział czy pozwoli im na miłość. Usiadł powoli na jego kolanach po raz kolejny zawieszając łapki za jego kark. Skoro nie mógł tego zrobić, to niech bynajmniej będą blisko siebie.. Powolutku pocałował go w usta.

- Mój słodki kociak - szepnął gładząc czule jego plecy muskając delikatnie jego usta.
- Czyli już nie chcesz mnie zabić? - zapytał rozbawiony Leo.
-Gdyby nie to, że muszę zaraz iść, zostałbym tak z tobą aż do rana, ale muszę porozmawiać z Simon'em, potem muszę iść do podziemi powęszyć, a wieczorem idę z Simon'em na patrol - powiedział domyślając się, że Andrew nie będzie z tego zadowolony.
- Wrócę jak zwykle koło 2 - objął go mocniej całując w czoło.

Słysząc wzmiankę o Simonie złapał go za kołnierz już mniej delikatnie. - A tylko wrócisz szczęśliwy to cię zabije! A jeżeli do czegoś między wami dojdzie to.. to.. - Andrew już był całkowicie zły, co ukazywała czarna aura nad jego głową. - To.. cie znienawidzę.. - W tych ostatnich słowach, aura zniknęła a zamiast niej ukazał się zarumieniony jak i z łzami w oczach Andrew. Był teraz taki bezbronny.. Zaraz uśmiechnął się chytrze widząc jak Leo dał się na to nabrać. Złapał go za włosy.- Zrozumiano?!

Leo wpatrywał się w niego jak urzeczony. Był jak w transie. Andrew nigdy nie okazywał uczuć, poza złością oczywiście. To było zaskakujące.
- Oh kochanie! - skrzywił się gdy ten złapał go za włosy, zaraz wpił się w jego usta, pocałunek był namiętny, ale krótki.
- Eh, Kocie, kocie kocie. Ty chyba w ogóle nie słuchałeś. - powiedział rozbawiony demon.
- Bądź grzeczny i nie dokuczaj nowym- pogroził mu palcem.

-Eeee?! - Andrew przyciągnął jego głowę bliżej do swojej.- Zaraz utnę ci tego palca.. demonie. -Puścił jego włosy jednak delikatnie go pocałował, oj tak, Andrew był nie do rozgryzienia. Raz potrafi zabić, lecz później nagle jest kochający. - Tylko go tknij.. A nie pozwolę ci na pocałunki.. - Kolejny raz go pocałował, lecz w tym momencie do pokoju wszedł Simon cały w skowronkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz