czwartek, 18 września 2014

Dziwne Uczucia 7



 Minna!! Gomme za opóźnienia ale obie z moim Kotkiem jesteśmy bardzo zajęte. Ale dzisiaj w końcu udało mi się wejść na chwilkę i dodać dla was nowy rozdział :)
Miłego dnia ! <3 

 ~~ Aoi~~



Rozdział 7 


Andrew kiwnął głową potwierdzająco zaraz zamykając oczka i wtulając się w niego mocno. Od dziś miał zamiar zasypiać tylko obok niego... Rano obudził go znajomy krzyk. Isabelle. Szybko podniósł się do pozycji siedzącej patrząc na wkurzoną siostrę. - Leo.. Isabelle przyszła. - Spojrzał na mężczyznę przestraszony.

Leo westchnął cicho i spojrzał na dziewczynę.
- Izzi, prosiłem cię abyś pukała zanim wejdziesz - usiadł przeczesując potargane włosy.
- Kochanie idź do łazienki, zaraz do ciebie dołączę - pocałował go krótko i okrył kołdrą, by nago nie pokazywał się Isabelli.
- Co to ma znaczyć?! - warknęła dziewczyna.
- Izzi, mówiłem ci już wcześniej. Poza tym każdy to wie. Kocham Andrew. - powiedział patrząc na nią uważnie.
- Nigdy nie będziemy razem, musisz to zaakceptować. Przykro mi - wzruszył ramionami.
- A teraz proszę cię wyjdź. Chciałbym wstać - zaczął wstawać.
Isabella spojrzała na niego wściekła i wybiegł trzaskając drzwiami.

Słysząc co powiedział ukochany poszedł do łazienki nawet nie patrząc na siostrę. Zanim wszedł pod prysznic usłyszał czarnoksiężnika i jego serduszko szybciej zabiło.
Leo przeczesał dłonią włosy targając je jeszcze bardziej.
Isabel ubzdurała sobie, że on należy do niej odkąd się tu tylko pojawił. I jak widać nie miała zamiaru odpuścić.
- Kochanie? - wstał i zapukał do drzwi łazienki.

-T-Tak? - Szepnął cicho Andrew, jednak zaraz zmusił się by powrócił jego charakterek. - - Co znów? - Zarumienił się mocno patrząc na drzwi.
- Mogę wejść? - spytał i nacisnął klamkę wchodząc do środka i zaraz go przytulił mocno wzdychając głośno.
- Ona mi chyba nigdy nie da spokoju -mruknął. Bliskość chłopaka zawsze pomagała mu się uspokoić.
- kocham cię mój ty łobuzie - szepnął spoglądając mu w oczy z łobuzerskim uśmiechem.

-Jasne. - Zarumienił się mocno, jednak żeby Leo tego nie zauważył szybko czmychnął pod prysznic opłukując sobie twarzyczkę, by jakoś się uspokoić, jednak gdy został tak miło objęty odpłynął po raz kolejny. Spojrzał mu w oczy całkowicie się rumieniąc. - Ja ciebie też.. - Szepnął cicho zaraz odbierając mu poranny całus, do tego jakby jeszcze specjalnie otarł się o jego kolegę dalej przytulając się do niego, nawet mocniej niż wcześniej.

- Mały łobuz- Leo zaśmiał się z jego poczynań.
- Niestety koniec tych igraszek na dzisiaj kochanie, mamy trening - pocałował go czule i klepnął w pośladek.
- Umyj się i zejdź na śniadanie - powiedział patrząc na niego czule i wyszedł z łazienki.

Gdy został tak klepnięty cały oblał się rumieńcem, wziął w dłonie ręcznik zdzielając go nim, tym samym zamknął drzwi idąc pod prysznic dokończyć mycie. Umył się powoli, calusieńki. Wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem, tym samym podszedł do szafy i wyjął podarte czarne rurki, skórę czarną a do tego niebieską bluzkę jak jego oczy. Gdy się ogarnął wyszedł z pokoju kierując się do stołówki na śniadanie.

- Oh kochanie jesteś- uśmiechnął się Leo i podał mu zaraz talerzyk z cynamonowymi bułeczkami, które chłopak tak uwielbiał.
- Uratowałem kilka przed Simon'em – powiedział Leo czule patrząc na niego.

Sam wzrok Leo go rozpływał, jednak nakazał sobie być twardym więc taki był. - Biodra mnie bolą sadysto. - Mruknął zaraz kierując się w stronę wolnego stolika.

- Oh naprawdę? - bardzo się zmartwił. No co? Zależało mu bardzo na chłopaku, a skoro zadał mu ból.
- Przepraszam kochanie, to moja wina- poszedł za nim patrząc na niego z miną zbitego szczeniaka.
- Może ci coś przynieść? Podać jeszcze? - dopytywał sie, miał wyrzuty sumienia.

Nie wiedział że ukochanej aż tak się przejmie, jednak widząc jego wzrok rozczulił się mocno. Przez tą miłość stał się bardzo rozkoszy, lecz nadal był groźny. - Żartowałem.. Było nieziemsko.- Szepnął słodko się rumieniąc.
- O,oh,..- demon spojrzał na niego po czym wyszczerzył się i nie patrząc na publikę pocałował go czule.
- Cieszę się kochanie., a teraz śniadanie i zaczynamy trening. Nie licz na ulgi - puścił mu oczko.

-Idiota! - Krzyknął cały zarumieniony siadając sobie na miejscu. Zerknął na niego ukradkiem powoli zaczynając jeść.
- Oj nie złość się kochanie, przecież i tak wszyscy wiedzą, że bardzo cię kocham - powiedział patrząc na niego smutno.
- przepraszam, po prostu nie mogłem się powstrzymać, gdybym mógł nigdy nie przestawałbym cię całować i przytulać - powiedział cicho .

Gdy zjadł już wziął soczek z lasy z taką słodką słomką i powoli zaczął pić, wyglądał jak jakiś misio, tylko jeszcze uszka dać i gruby sweterek by poprzytulać. Gdy wypił wyrzucił kartonik do śmieci tym samym przyparł Leo do ściany zawieszając ręce za jego kark. - Słuchaj demonie.. może bym tak.. założył kocie uszka i ogonek? Miałbyś co miziać.. - Polizał go po karku widząc już jak bardzo się ucieszył. - Miauu?

- Kochanie? - zamrugał kilka razy, ta wizja pojawiła mu się przed oczami.
- Ale tylko w sypialni, tylko ja cię mogę takieego widzieć - mruknął patrząc na niego z pożądaniem.
- Wiesz, że wszyscy się patrzą?- mruknął zadowolony demon.
- Właśnie potwierdziłeś to, że jesteś mój, a ja twój- objął go mocno. Tak bardzo się cieszył.

- Żartowałem. - Zaśmiał się cicho wypuszczając z jego objęcia, tym samym ruszył prosto do sali treningowej. Spojrzał na ludzi w około bawiąc się ostrzem które wyjął ze swojej skrytki. 

Demon zmarkotniał i spojrzał na niego z miną zbitego szczeniaka.
- Ale kochanie! Nie możesz tak - powiedział nadymając policzki.
- To nie fair, przed chwilą byłeś taki kochany i uroczy,.. nie drocz się tak ze mną - pocałował go w policzek, po czym zaczęli trening.

-Zaraz ten uroczy kociaczek cię ugryzie zboczeńcu. – Andrew wytkał mu język, jednak widząc jego minę westchnął cichutko. - No dobrze, będę kociakiem. 

Ucieszony i udobruchany uśmiechnął się szeroko. Taki groźny demon a był jak mały chłopiec, dosłownie, ale tylko przy swoim chłopcu się tak zachowywał.
- no dobrze, to teraz postawa,,, walczymy kochanie, pamiętaj, nie ma forów - powiedział i zaśmiał się wyciągając ostrze.

Nie bój sie, nawet cie o nie nie poproszę. - Zaśmiał się cicho zamieniając swoje małe ostrze w dużą włócznie. - Za rany nie ponoszę odpowiedzialności, kocie. - Ruszył na niego.

- Jeszcze ci trochę brakuje kochanie aby mnie pokonać, ale coraz lepiej ci idzie- pochwalił robiąc uniki i atakując.
- Nie opuszczaj gardy - poinstruował go.
- Niech emocję nie biorą nad tobą góry, bo to cię zgubi - powiedział z uśmiechem.

O to się nie musisz martwić. - Złapał go zaraz za włosy ciągnąc do tyłu tym samym zamienił swoje ostrze w małe. - Gdybym cie nie kochał, byłbyś martwy. - Puścił go zamieniając go na innego partnera.

czwartek, 24 lipca 2014

6. Dziwne Uczucia.

Wybaczcie kochani, niestety ze względu  iż Aoi ma dużo pracy i jest czasem zmęczona, a ja jestem leniem i nie mam za dużo dostępu do internetu, stało się, że wpisy będą żadsze, podejrzewam że albo co dwa tygodnie lub co tydzień. Oby dwie tego nie chciałyśmy jednak.. nie możemy inaczej. Za dużo mamy na głowie, przepraszamy za tą OGROMNĄ zmianę.. A teraz przed wami kolejny wpis. Andrew  kochający? Nie wierzysz? Oto nowy początek. ♥

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Leo wrócił nad ranem z patrolu, wykończony, gdy zobaczył Andrew rozwalonego na swoim łóżku uśmiechnął się czule.
Podszedł bliżej i przysiadł na łóżku dotykając dłonią jego policzka.
- mój śliczny - szepnął by go nie obudzić, ucałował jego czoło, po czym wstał rozebrał się i wziął szybki prysznic, padał na twarz. Położył się na drugim łóżku, co jak co, nie wiedział czy Andrew nie jest dalej zły prawda?

***
 
Andrew spał sobie w najlepsze, jednak brakowało mu tego znajomego ciepła obok. Obudził się w nocy, było coś po czwartej rano. Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu Leo.. tak.. to mu go tak brakowało. Gdy go znalazł, wstał powoli z łóżka. Zanim Leo zdążył ogarnąć Andrew siedział na jego klacie pochylony ku niemu.
***
 
Leo miał zawsze lekki sen, więc raptownie się obudził.
- Andrew!- sapnął cicho patrząc z niedowierzaniem na chłopaka.
- c..czy coś się stało? - jego dłonie mimowolnie objęły wąską talie chłopca.
Był tak blisko, wystarczył jeden ruch a miałby go pod sobą, lub mógł pocałować.

***
 
Nic nie odpowiedział tylko bardziej się pochylil złączając ich usta razem. Położył dłonie na jego karku będąc już cały zarumieniony. - Leo.. kochaj się ze mną.. - Szepnął mu cichutko do uszka które zaraz polizał pieszczotliwie. Chciał tego, tak bardzo tego chciał.
***
 
Leo spojrzał na niego zdumiony.
- k,kochanie, n,naprawdę tego chcesz mhm - mruknał czując pieszczotę.
- Andrew,,, - szepnął patrząc mu w oczy. Przekręcił go tak, że chłopak znalazł się pod nim i pocałował go czule, delikatnie. Nie chciał go wystraszyć.
- spokojnie, dobrze się tobą zajmę - szepnął muskając delikatnie jego nosek.
Pocałował go zaraz mocniej, namiętniej pozbywając się jego bielizny i koszulki w której spał.
Dłonie błądziły niespiesznie po całym ciele chłopca. Usta przeniosły się na szyje delikatnie ją kąsając.
- kocham cię Andrew - szepnął. 

***
 
Był cały zarumieniony, bo w końcu to będzie jego pierwszy raz. Oddał czule pocałunek głaszcząc czarnoksiężnika po włosach, był taki ciepły.. ufał mu. - Ja ciebie też Leo. - W końcu to powiedział, czuł że to jest najodpowiedniejs​zy moment. Wiedział na co się pisze, ale miał nadzieje że jakoś będą mogli być razem wiecznie. Czując jego dłonie na swoim ciele jęknął cichutko, położył dłonie na koszuli nocnej ukochanego ściągając ją z niego. 

***
- Andrew.. - Leo uśmiechnął się łobuzersko słysząc to wyznanie.
- mój słodki kociaczek - mruknął pozwalając zdjąć z siebie koszule, jego usta zeszły niżej zajmując się terwaz różowym guziczkiem pieszczac go zawzięcie. Zassał się na nim by zaraz delikatnie podgryźć.
- jesteś piękny, taki idealny - szeptał patrząc na ciało chłopca jak na jakieś bóstwo.
W końcu jedna dłoń zeszła niżej na przyrodzenie chłopca pobudzając go niespiesznie.
Nie miał zamiaru się spieszyć. Andrew był najważniejszy. 

***
 Zarumienił się mocno słysząc to co mówi Leo, zagryzł wargę czując jego dłoń na swoim przyjacielu. Jeknął cichutko, a raczej próbował jęknąć cichutko. Rozchylił delikatnie nóżki wodząc dłońmi po klacie kochanka. Powolutku zaczął całować go po karku gdy był pochylony nad nim.
***
 Usta powoli zjechały niżej, aż pochwyciły czubek męskości chłopca.
Pieścił go zawzięcie, zasysając się mocno na czubku, by zaraz wziąć go głębiej w usta.
W tym momencie śliski od olejku palec powoli zataczał kręgi przy wejściu chłopca, by delikatnie wsunąć się do środka. 

***
 Zakrył usteczka dłonią odchylając głowę w tył, jednak to nic nie pomogło, jęczął słodko jak i głośno zaciskając palce drugiej dłoni na pościeli. Było mu tak przyjemnie.. tak gorąco..
***
 Leo uśmiechnął się pod nosem. Powoli do środka wsunął się drugi palec powoli i delikatnie go rozciągając. Usta na członku chłopca pracowały zawzięcie. Chciał go dzisiaj doprowadzić na szczyt tyle razy ile tylko się da. 
***
 L-Leo! - Nie wytrzymał dłużej, doszedł w ustach ukochanego zarumieniony mocno. Był taki zawstydzony, ale było mu tak dobrze! Jęczał słodko czując jak palce Leo poruszają się w nim szybciej.
***
 - ciii spokojnie - uśmiechnął się czule dołączając kolejny palec. Uniósł się wyżej całując go namiętnie. Sam był już na granicy, poza tym wiedział, że sprawi chłopcu trochę bólu. Tego się najbardziej obawiał. 
***
 L-Leo.. w-wejdź we m-mnie.. - Jęknął głośno obejmując go w karku. Jego policzki były rozpalone, a oczka widocznie zakochane.
***
 - k,kochanie - jęknął widząc jego śliczną twarzyczkę.
- m,może trochę zaboleć, postaraj się rozluźnić - poprosił i wpił się w jego usta. Wszedł w niego jednym płynnym pchnięciem, starał się nie ruszać co było bardzo trudne. Andrew był tak cholernie ciasny.
Warknął gardłowo zagryzając wargę aż do krwi.

***
 Jęknął głośno przytulają​c się do niego mocniej, poczuł ogromny ból jednak zaraz zamiast bólu czuł ogromną przyjemność. - Leo.. - Jęknął cichutko powolutku zaczynając poruszać bioderkami.
***
 Leo ledwo nad sobą panował. Andrew byl taki gorący, namiętny. Otworzył się, dla niego.
Kochał go najbardziej na świecie. Czekanie się opłaciło. W końcu miał jego serduszko.
Przyspieszył ruchy bioder, a jego dłoń zacisnęła się na przyrodzeniu chłopca poruszając się w górę i w dół.
- Kocham cię Andrew,,, kocham - szepnął i przyssał się do jego szyi.

***
 Zawiesił łapki za jego kark całując go zaraz tym samym zaczął poruszać się na nim coraz szybciej. - J-Ja ciebie też Kocham Leo. - Sapnął słodko do jego ust. Było mu tak przyjemnie, a Leo był niesamowity!
***
 Leo jęknął głośno słysząc to wyznanie. Spojrzał mu w oczy czule.
- Mój śliczny Kotek - szepnął by za chwili poddać się pożądaniu i osiągnąć spełnienie.
Zmęczony prawie go sobą przygniótł, ale w ostatniej chwili wyciągnął ręce opierając po jego obu stronach głowy ręcę by go nie przygniatać.

***
 Czując jak w nim doszedł odchylił głowę do tyłu samemu zaraz dochodząc na jego klate jak i swoją. Zaraz gdy ukochany położył dłonie obok jego twarzyczki, objął go zaraz w karku całując mocno. Nie miał zamiaru dzisiaj chamować swoich uczuć względem Leo.
***
 - kochanie- szepnął całując czule jego czoło. Sturlał się z niego i położył obok, przygarnął go do siebie mocno przytulajac i okrył ich kołdrą.
- jak się czujesz ? - spytał zmartwiony.
Dłońmi błądził po jego pleckach .

***
 Gdy zaraz go przytulił Wtulił się w niego czule głaszcząc go a raczej kreśląc wzorki na jego klacie. - Miło i ciepło.. oraz cudownie. - Przytulił się mocniej do niego całując go w kark. Teraz był takim.. uległym uke.
***
 Wpatrywał się w niego z czułością.
- cieszę się mój śliczny - muskał delikatnie jego szyję, składając na niej czułe pocałunki.
- Mam prośbę kochanie. Wiem, że się nie lubicie z Simon'em. Ale prosze cię. Nie kłóćcie się dobrze? Proszę kochanie, on jest dla mnie jak brat - spojrzał mu w oczka.

***
 Zaraz powrócił jego charakterek. Usiadł zaraz na nim kładąc się wręcz na nim, tym samym zaczął przeczesywać jego włoski. - Słuchaj demonie, niech on cie jeszcze raz tknie, albo cokolwiek zrobi, to go zabije pierwszego a potem ciebie. Zrozumiano? - Złapał cię za włosy patrząc ci w oczy. Wygodnie się na nim siedziało, nawet bardzo.
***
 - spokojnie kochanie. Przecież wiesz, że to ciebie kocham. - zręcznie i szybko go obezwładnił i przyparł do pościeli całując zachłannie.
- to ciebie chce. Simon jest jak młodszy brat. Nie musisz być zazdrosny kocie - cmoknął go w nosek.

***
 Andrew Spojrzał mu w oczy zarumieniony ale Delikatnie. Oj nie, nie pozwoli wgrać Leo że go Przewrocił, to by Pokazało że jest słaby. Zaraz pogłębił swoje rumieńce jak i oczka zaraz prężąc się pod nim jak kotek. - L-Leo.. - Delikatnie swoją stupką przejechał po jego kroczu słodko oblizując wargi, tym samym rozchylił Delikatnie nóżki. - P-Proszę.
***
 Leo przełknął głośno wpatrując się w chłopaka pod sobą. Sapnął cicho i zaraz przywarł do jego ust całując je zawzięcie, dłonią rozchylił bardziej jego nóżki wygodnie się między nim lokując.
- Kochanie... kusisz.. - za pierwszym razem udało mu się powstrzymać, nie ugryzł go, ale teraz? Nie wiedział czy się powstrzyma.

***
 Zaraz wykorzystał okazje i rzucił go pod siebie przytykając do jego szyj swojego palca. - Właśnie zginąłeś. - Uśmiechnął sie słodko zaraz siadając na nim tak, że zaczął się na niego nabijać. Odchylił główkę do tyłu zaczynając poruszać się na nim do samego końca.
***
 - c,,co ? - zdezorientowany demon zaraz jęknał głośno i złapał go za biodra.
- Kochanie - uniósł się po chwili na łókciu by drugą ręką przyciagnąć go do pocałunku.
Czuł że nie wytrzyma, chciał go coraz bardziej, całego. Ciała, serca i krwi .
- Andrew- sapnął i przeturlał się z nim poruszając szybko biodrami, pochylił się nad nim i polizał jego szyję.
- tak bardzo chce - szepnął podgryzając delikatnie skórę na szyi.

***
 Jęczał coraz głośniej poruszając bioderkami coraz szybciej, objął go za kark jęcząc mu słodko do uszka, a słysząc co powiedział tylko kiwnął główką na potwierdzenie że może to zrobić. - Leo.. chce ci sie cały oddać..
***
 Leo nie miał siły powstrzymywać się dłużej. Wgryzł się delikatnie w jego szyję i aż jęknął głośno.
Chłopak był idealny w każdym calu, a jego krew... pierwszorzędna.
Pił na początku łapczywie, lecz po chwili się nieco opamiętał i oderwał się od niego doprowadzając ich obu ponownie na szczyt.

***
 Gdy sie wgryzł w jego szyję Jęknął głośno na początku z bólu, jednak zaraz poczuł ogromną rozkosz płynącą z tego. Było mu tak nieziemsko dobrze.. gdy Leo się oderwał nie mógł wytrzymać i doszedł po raz kolejny. - L-Leo.. tak cudnie..
***
 Pocałował go w usta czule, delikatnie.
- śpij kochanie - szepnął mu na uszko przytulając go do siebie.
Obaj musieli wcześnie wstać na trening. Spojrzał na swój skarb i uśmiechnął się ciepło.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Mam nadzieję że się podoba nowy rodział. To do zobaczenia potem kochani. ♥

                                                                                                             Kire-kun.

czwartek, 17 lipca 2014

5. Dziwne uczucia.

Gomene Minna że tak późno, ale oby dwie autorki są ciut zajęte więc, jeszcze raz gome.

                                                                                                               Kire-Kun.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- ANDREW! - warknął Simon wyciągając miecz. W sekundę znalazł się przy nich i przystawiał ostrze do szyi rywala.
- Leo! Co tu się wyprawia?! Dlaczego on cię całuję! - jego oczy przybrały niebezpiecznie karmazynową barwę.
- Trzymaj się od niego z daleka śmiertelniku! Nie jesteś go wart! - Simon cieszył się, że idzie na patrol z Leo, od lat o niego zabiegał, a teraz widząc ich razem, całujących się, szczęśliwych- zazdrość. Zazdrościł im tego. Wiedział, że Leo kocha Andrew, jednak zawsze miał nadzieję, że mężczyzna zobaczy jego uczucie i będą razem.
Ale teraz? To już koniec! To dla niego zmienił strony, to dla niego opuścił podziemie.
Teraz jest tutaj, na ziemi, sam, nie mając nikogo.
Miał ochotę się roześmiać ze swojej głupoty.
- Nienawidzę cię... Nienawidzę! - krzyknął patrząc na Leo i wypadł z pokoju znikajać nagle w kłębie dymu.
- Simon! - Leo krzyknął za nim ale za późno. 

*** 
 Czując ostrze Simona już chciał złapać swój miecz.- A ty jesteś go wart?! Leo to tylko mój przyjaciel! - Zamachnął się i jeszcze zdążył zadać Simonowi cios prosto w szczęke. Jednak gdy Simon wybiegł westchnął głośno patrząc na Leo. Wstał z łóżka i wziął do ręki swój kinżdżał. - A tylko spróbujesz mnie powstrzymać.. - Wybegł zaraz za Simonem idąc po jego śladach. 
***
 
- tylko przyjaciel... - Leo był w stanie tylko tyle zrobić. Szeptać do siebie jak w amoku. Andrew ma go tylko za przyjaciela ?! Czuł jak coś w nim pęka.Czy Andrew sie nim bawi?
Co tu jest grane?
Lecz nie pora teraz było aby się nad sobą użalać, musiał złapać tę dwójkę. Nie wiadomo co z tego wyniknie.
Pobiegł ich tropem . Musiał ich powstrzymać. 

*** 

Od razu gdy natrafił na Simona zaatakował go mieczem. - Nigdy nie pozwolę ci zbliżyć się do Leo! - Anrew powiedział że Leo jest dla niego przyjacielem bo nie potrzebował jeszcze tego by Simon był zły, lub raczej wściekły na Leo. Zrobił to dla niego.. i tylko dla niego. 

***
 
Simon ze łzami w oczach, nie zamierzał być gorszy. Również zaatakował .
Walczyli zawzięcie, w złości, co było najgorsze. W gniewie robi się mnóstwo błędów. Uderzania może i są silne, jednak niedokładne. Gdy adrenalina opadnie, obaj będą wykończeni, i mogą też zrobić krzywdę sobie nawzajem.
Simon był wściekły, to dzięki Leo otrząsnął się po zdradzie swojego byłego ukochanego, to było ponad 100 lat temu, ale to on był dla niego promykiem nadziei, a teraz i jego stracił. Nie było na świecie nikogo, kto by go pokochał. To właśnie najbardziej go bolało. Zawsze będzie sam.
- STAĆ! - Leo wpadł pomiędzy nich bez problemu magią zabierając im miecze.
- Co wy do diaska wyprawiacie. - oho niedobrze. Leo jest zły. Demon rzadko kiedy się złościł, lecz gdy już tak było, stawał się przerażający.

 ***
 Andrew stał oddychając już wolniej, był zmęczony całą walką. Nienawidził Simona całym sercem, całym sobą! A Leo? Zawsze opiekował się nim jeszcze gdy był mniejszy. A potem gdy dorusł wszystko się zmieniło, Leo patrzył na niego jak na kogoś ważnego. Zacisnął dłonie w pięści patrząc na czarnoksiężnika.​ Nie odpowiedział..
***
 
- Chłopcy proszę. Nie pora na bójki. Musicie być gotowi, by stanąć ramie w ramię do walki z demonami - powiedział patrząc na nich. Simon był dla niego jak młodszy brat, kochał go, ale nie w ten sposób jak on jego.
- Wybacz mi Simon. Nie mogę odwzajemnić twoich uczuć. Kocham cię, ale jak brata, wiesz to - podszedł do niego, lecz chłopak jedynie pokręcił głową robiąc krok do tyłu.
Leo westchnął smutno.
- Andrew, wróć do domu i powiadom innych, że wszystko już w porządku. - spojrzał na niego prosząco.
- ja porozmawiam z Simon'em. - podszedł ponownie do "braciszka".
- Simon proszę, porozmawiaj ze mną - zaczął łagodnie.

***
Jak chcesz. Widzę cię w pokoju o 2, jak nie to zamykam drzwi na pieczęć.. - Odwrócił się ze spuszczoną głową biorąc swój miecz z rąk czarodzieja, lecz ani na chwilę nie spojrzał się na niego. Nie mógł.. Ruszył szybkim krokiem do domu zagryzając dolną wargę. - Ej, ludzie. Wszystko jest dobrze, sytuacja opanowana. - Mruknął tylko idąc już do pokoju w którym zamknął się, lecz nie na klucz. A to że zamknął by drzwi na pieczęć nie mówił poważnie.. nie zrobił by mu tego.. nie Leo.
***
( Rozmowa Leo i Simona.)
 - Simon, prosze..
***

- NIE! Odejdz, nie chce, z tobą rozmawiać. - powiedział cicho drżącym głosem.
- wracaj do swojego chłopaka. On jest w końcu dla ciebie ważny - powiedział z wyrzutem.
***

- Simon prosze. DObrze wiesz, że ty także jesteś dla mnie ważny. Wiem, że nie mogę ci dać tego co chcesz. Jesteś dla mnie jak brat. Kocham cię - powiedział spokojnie robiąc krok w jego stronę. 
***
- Kochasz mnie? Kochasz? Gdybyś mnie kochał byłbyś ze mną a nie z nim! On niedługo zginie, jest śmiertelny, a ja.. a my.. nadal będziemy żyć. - Szepnął cicho czując jak jego głos łamie się z każdą kolejną chwilą.
***
  - Dobrze wiesz,że to można zmienić. Jeśli ,, jeśli mi na to pozwoli, zmienię go, będzie taki jak my, nieśmiertlny. - powiedział spokojnie.
- Simon, chodź do mnie, wróćmy razem do domu, dobrze? - zrobił kolejny krok w jego stronę.
- ja wiem, że znajdziesz kogoś, kto cię pokocha - szepnął.
- niestety to nie będę ja, wybacz Simon. -powiedział patrząc na niego uważnie.

***
 
Nie chce żeby był nieśmiertelny! On nie może! - Nie mógł dłużej słuchać jego słów. - Nikt mnie nie pokocha.. Nikt.. - Zakrył dłonią usta całkowicie się rozpłakując, jednak zaraz przytulił się do niego mocno.- Leo! Nie odchodź! Kocham Cie, dam ci wszystko! Bądź ze mną!
***
 
- przykro mi Simon. Nie mogę - objął go mocno i ucałował w czoło pozwalajac mu się wypłakać.
Będzie musiał poprosić Andrew by zachowywał się stosownie. Tylko oni dwaj wiedzieli ile Simon przeszedł po zdradzie ukochanego. To było tak dawno a jednak jakby wczoraj.
- wracajmy do domu dobrze? - ponowił prośbę.

***
 
Dotyk Leo zawsze go uspokajał, lecz to było nie fair! Przecież Simon znał go dłużej, ale wiedział że nic tu nie zdziała. Przed narodzinami Andrewa, Leo był zawsze jakby.. nieobecny i nie żywy, jednak gdy zauważył małego chłopaczka który biegał po ogrodzie z kijem w dłoni, ożył i stał się szczęśliwszy.. Zdecydowanie Andrew dawał mu szczęście..h
***
 
- wracajmy dobrze? - uśmiechnął się do niego ciepło.
- zostaniesz dzisiaj w domu, nie możesz iść w takim stanie na patrol- potargał mu włoski.
- wszystko się ułoży, zobaczysz - dalej go obejmując przeniósł ich do domu, do pokoju chłopaka.
- połóż się o odpocznij - pogłaskał go po głowie.

***
 
No dobrze.. zostane. - Westchnął głośno kładąc się na łóżku. Cieszył się że go ma, i to nawet bardzo. - Andrew kłamał, wcale nie uważa cię za przyjaciela, ma cie za kogoś więcej. Czuję to. Ciesze się że daje ci szczęście, o to mi tylko.. chodziło.. - po ostatnim słowie zasnął wręcz od razu.
***
 
- Simon - Leo okrył go kołdrą i na paluszkach wyszedł z pokoju. CHciał porozmawiać z Andrew, ale jak na złość musiał iść na patrol.
Warknął cicho pod nosem i wyszedł z domu patrolować okolicę.

***
 
Andrew czekał na niego do drugiej w jego łóżku, chodź można już powiedzieć że to było ich wspólne łóżko. Jutro mieli wolne, w końcu! Gdy tylko pomyśli o Leo.. o jego ustach.. zagryzł wargę czując że musi sobie ulżyć bo nie wytrzyma. Powoli rozchylił bokserki zaczynając delikatnie masować swoją męskość. jednak zmęczenie wzięło nad nim górę, Leo będzie miał rano problemy z nie wyżytym uke..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oto nasz wpisik, podoba się? Mam nadzieję że tak. To do następnego. 

                                                                                            Kire-Kun.

środa, 9 lipca 2014

Dziwne Uczucia 4



Hallo minna!
Tu Aoi - zapraszam was na kolejny rozdział naszej słodkiej parki xD
Andrew zazdrosny? Serio? Jeśli nie wierzycie to zapraszam do czytania :D


Rozdział 4
Leo uśmiechnął się delikatnie i po przebraniu się w luźne dresy wyszli na trening.
Walka wręcz, z nożami, sztyletami, katanami. Dla łowcy wszystko mogło byś przydatną bronią. Po skończonej rozgrzewce jaką były: bieg na 3 km, brzuszki, pompki i rozciąganie, rozpoczęła się walka wręcz, bardziej tu chodziło o samoobronę, nie chcieli zabijać ludzi, którzy robią za "świeżynkę" dla demonów. Leo to rozumiał, także nim był. Każdy demon, nie tak często jak wampir, ale jednak raz na jakiś czas potrzebował krwi, a świeżynki świetnie się do tego nadawały. Sami się zgłaszali chcąc później samemu stać się demonem.

Andrew nie mógł wytrzymać tego że ten demon ciągle patrzy się na Leo. Byli w zgodzie z demonami bo te chciały zmienić się na lepsze, no ale przecież on patrzy się na Leo!! Zaraz.. dlaczego.. dlaczego Andrew zaczął się tym przejmować? Nie rozumiał tego..
Leo widząc, że pojedynek Andrew i  Simon'a robi się coraz bardziej zacięty szybko ich rozdzielił.
- Koniec, następna para - powiedział Leo, po czym spojrzał karcąco na chłopaka.
- Kochanie oszalałeś!?- nie przejmował się, że wszyscy go słyszą.
- To tylko trening, nie ranimy się - powiedział wzdychając cicho.
- To się ciebie także tyczy. Jeszcze jednak taka sytuacja a zawieszę was i zamiast na patrol będziecie uczyć się jak się zachowywać, tutaj w domu - powiedział poważnie demon. Co jak co, ale z racji, że najlepiej znał się na walce i od dawna był zaufanym pomocnikiem ludzi, stał się ich przywódcą, po śmierci poprzedniego.

Andrew spojrzał w bok będąc całkiem zły, powolutku złość zaczęła z niego schodzić a zamiast niego pojawiła się istna nienawiść do Simona. - Niech ten idiota nawet się nie zbliża do mnie. ! Ani do Leo.. - Te ostatnie słowa powiedział szeptem, nawet tak, że Leo nie mógł tego słyszeć. Odwrócił się napięcie idąc szybkim krokiem do pokoju, nie miał zamiaru więcej oglądać wzroku Simona. Był zazdrosny, nawet cholernie bardzo.

Leo spoglądał zaskoczony na Andrew. Co w niego wstąpiło? Jeszcze nigdy aż tak wrogo się nie zachowywał. Owszem był świadom tego, że obaj się nie lubią, BA! Nawet nienawidzą, ale takie zagrania niestety muszą odłożyć na bok. Jeśli chcą wygrać wojnę z demonami, muszą współpracować, a nie się kłócić.
- Ćwiczcie dalej w parach, co 10 minut wymieniajcie się. Na tym skończy się trening - powiedział, po czym ruszył za Andrew.

- Kochanie? - wszedł do pokoju i podszedł do niego uśmiechając się delikatnie.
- Ja wiem, że go nie lubisz, ale powinieneś wiedzieć jak ważna jest dla nas współpraca z moimi pobratymcami. Nasza siła dzięki nim wzrosła, jesteśmy coraz bliżej wygranej - powiedział chwytając go pod boki i sadzając sobie na kolanach.
- Aż tak cię dzisiaj zdenerwował? Oj kocie, myślałem, że jesteś mądrzejszy - powiedział rozbawiony.
- Obiecaj mi, że się chociaż postarasz zapanować nad emocjami. - spojrzał na niego.
- Pójdę później i porozmawiam o tym z Simon'em. Tymczasowy rozejm. Tylko o tyle proszę - powiedział patrząc na niego po czym westchnął cicho.
- Przemyśl to, a ja idę do Simon'a, pewnie jest już u siebie w pokoju - powiedział popychając go na poduszki, zawisł nad nim, lecz nie pocałował go.
- Dostaniesz całusa jak będziesz grzeczny - puścił mu oczko, po czym wstał i skierował się do drzwi.

Nie nadążał za tym co się działo, najpierw siedział na kolanach u Leo a później leżał w łóżku pomiędzy poduszkami. - C-Co ?! Wcale nie będę grzeczny. Niech jeszcze raz cie poderwie to go zabije jak psa!!!! - Krzyknął głośno już chowając się pod kołdrą. - Pewnie pójdzie sobie do Simona i będą się obściskiwać.. Pfff.. - Szepnął cicho do siebie, nie rozumiał dlaczego czuł taki ogromny ból w sercu, dlaczego to aż tak go boli? Przytulił dużą poduszkę, jak on by chciał by zamiast tej podusi był Leo..  

Zaskoczony demon zamrugał kilka razy po czym uśmiechnął się czule.
- Kochanie! Ty jesteś zazdrosny! - wyciągnął go spod kołdry i zaraz mono przytulił, by zaraz pocałował namiętnie.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie głuptasie- pokręcił głową. Czyli Andrew na nim zależy!
- No już, nie złość się kociaczku - chwycił w dwa palce jego podbródek by ten na niego spojrzał.
- Chce tylko ciebie, nikogo innego. Pamiętaj to kochanie -uśmiechnął się.

-Baka! Wcale nie jestem zazdrosny! - Andrew zarumieniony mocno ze wstydu spojrzał w bok, jednak zaraz spojrzał mu niechętnie w oczy przez to że złapał go za pod bródek. - L-Leo.. J-Ja w-wcale.. - Słowa mu utkwiły w gardle, nie mógł mu skłamać że go nie kocha, ale nie mógł mu też powiedzieć że go kocha! Wszystko stało się bardziej skomplikowane.   - J-Jeszcze raz powiesz, że jestem zazdrosny, t-to cię zamorduję!

- Oczywiście kochanie, oczywiście- widział w jego oczach to wahanie. Musnął delikatnie jego usta i szepnął mu zaraz na uszko,
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Więc jednak trochę mnie lubisz- mruknął Leo uśmiechając się łobuzersko.
- No już już, nie złość się. Jestem cały twój, jeśli chcesz zaraz ogłoszę to całemu światu - powiedział patrząc mu w oczy.
- Andrew, kocham cię - powiedział poważniejąc nagle.

Ta powaga i postawa Leo. " Nie.. Nie.. Nie wytrzymam, nie dam rady.. Wybacz Izabelle.. " Szeptał cichutko do swojego umysłu, gdy już wiedział że naprawdę nie wytrzyma. Drżącymi dłońmi złapał Leo za kołnierz koszuli tym samym szybkim ruchem złączył ich usta razem. Nie mógł już wytrzymać, chciał tylko by ta chwila trwała wiecznie. Zawiesił drobne dłonie za jego kark całując go coraz mocniej, o tak.. tego tylko pragnął, miłości i obecności Leo.

- Ohmhm - zaskoczony demon objął go mocniej i z chęcią oddał pocałunek.
Leo szybko przejął kontrolę nad pocałunkiem, całkowicie go dominując.
- Mhm kochanie,. - spojrzał mu w oczy uśmiechając się czule.
- Jesteś uroczy - pogładził jego policzek po czym wznowił pocałunek przyciskając go do pościeli.
- Kochanie, nie kuś. Moja siła woli nie jest tak silna - powiedział Leo patrząc mu w oczy.
- A ja wiem, że masz jeszcze wątpliwości. Jeśli teraz nie przerwiemy, to jeszcze chwila a nie przerwę choćbyś błagał - demon pokręcił głową. No cóż, wystarczy jedno słowo chłopaka a by przerwał ale naprawdę chyba by umarł gdyby zaszli dalej i musieli by przerwać.

Oddychał szybciej z tego całego podniecenia, nie mógł wytrzymać, Leo za bardzo na niego działał. Położył dłoń na jego policzku, a słysząc jego słowa o tym że nadal ma wątpliwości zagryzł wargę. Miał rację, Andrew jeszcze nie wiedział czy pozwoli im na miłość. Usiadł powoli na jego kolanach po raz kolejny zawieszając łapki za jego kark. Skoro nie mógł tego zrobić, to niech bynajmniej będą blisko siebie.. Powolutku pocałował go w usta.

- Mój słodki kociak - szepnął gładząc czule jego plecy muskając delikatnie jego usta.
- Czyli już nie chcesz mnie zabić? - zapytał rozbawiony Leo.
-Gdyby nie to, że muszę zaraz iść, zostałbym tak z tobą aż do rana, ale muszę porozmawiać z Simon'em, potem muszę iść do podziemi powęszyć, a wieczorem idę z Simon'em na patrol - powiedział domyślając się, że Andrew nie będzie z tego zadowolony.
- Wrócę jak zwykle koło 2 - objął go mocniej całując w czoło.

Słysząc wzmiankę o Simonie złapał go za kołnierz już mniej delikatnie. - A tylko wrócisz szczęśliwy to cię zabije! A jeżeli do czegoś między wami dojdzie to.. to.. - Andrew już był całkowicie zły, co ukazywała czarna aura nad jego głową. - To.. cie znienawidzę.. - W tych ostatnich słowach, aura zniknęła a zamiast niej ukazał się zarumieniony jak i z łzami w oczach Andrew. Był teraz taki bezbronny.. Zaraz uśmiechnął się chytrze widząc jak Leo dał się na to nabrać. Złapał go za włosy.- Zrozumiano?!

Leo wpatrywał się w niego jak urzeczony. Był jak w transie. Andrew nigdy nie okazywał uczuć, poza złością oczywiście. To było zaskakujące.
- Oh kochanie! - skrzywił się gdy ten złapał go za włosy, zaraz wpił się w jego usta, pocałunek był namiętny, ale krótki.
- Eh, Kocie, kocie kocie. Ty chyba w ogóle nie słuchałeś. - powiedział rozbawiony demon.
- Bądź grzeczny i nie dokuczaj nowym- pogroził mu palcem.

-Eeee?! - Andrew przyciągnął jego głowę bliżej do swojej.- Zaraz utnę ci tego palca.. demonie. -Puścił jego włosy jednak delikatnie go pocałował, oj tak, Andrew był nie do rozgryzienia. Raz potrafi zabić, lecz później nagle jest kochający. - Tylko go tknij.. A nie pozwolę ci na pocałunki.. - Kolejny raz go pocałował, lecz w tym momencie do pokoju wszedł Simon cały w skowronkach.